Zaczęły się zmiany w Agencji Nieruchomości Rolnych. Jej prezesem nie jest już Wojciech Kuźmiński. Ale prawdziwa rewolucja dopiero przyjdzie. Premier powołał już międzyresortowy zespół, który zajmie się szczegółami reformy. Jej założenie jest proste. Agencja nie będzie potrzebna, bo w ciągu trzech lat nastąpi trwałe rozdysponowanie majątku jakim teraz zarządza.

Marek Sawicki, minister rolnictwa – „Grunty rolne trafiają do rolników, oczywiście nie za darmo, w drodze sprzedaży, a grunty nie rolne przekazujemy samorządom na ich cele statutowe, w tym także na cele inwestycyjne."

Grunty rolne mogliby kupować tylko rolnicy mieszkający w gminie, gdzie ziemię wystawiono na sprzedaż. Obowiązywałby ceny rynkowe, ale należności nowi właściciele mogliby spłacać przez 15 lat. W tym czasie ziemię mogliby odsprzedać tylko Skarbowi Państwa. Opozycja, która wcześniej sama obiecywała likwidację Agencji Nieruchomości Rolnych zaleca jednak ostrożność.

Henryk Kowalczyk, poseł PIS – „Agencja Nieruchomości Rolnych zarządza ponad 2,5 mln hektarów, czerpie duże korzyści, odprowadza do 1,5 mld złotych budżetu i myślę, że likwidacja w tym momencie nie jest dobrym pomysłem.”

Rząd chce także rewolucji w obecnym systemie dzierżaw państwowej ziemi. Wszystkie dzierżawy powyżej 500 hektarów ciągu trzech lat musiałyby być zwrócone państwu i rozdysponowane na nowych zasadach.

Marek Sawicki, minister rolnictwa – „Nie zabraniamy nikomu w tej ustawie dzierżawić ani 500, ani 1000, ani wiele tysięcy hektarów, ale nie ma potrzeby, aby było dzierżawione to od państwa i żeby jedna grupa rolników była uprzywilejowana wobec innych.”

Dzierżawcy już zapowiadają, że próby pozbawienia ich umów, które podpisali dłużej niż do 2012 roku będą bez prawne i zakończą się procesami sądowymi.

Źródło: Witold Katner/ Agrobiznes