I tak m.in. posiadaczami gruntów mogą być wyłącznie osoby, które: mają meldunek w gminie, w której chcą nabyć ziemię, mają odpowiednie wykształcenie, prowadziły gospodarstwo przez ostatnie 5 lat, będą uprawiać ziemię osobiście. Prawo pierwokupu w nabywaniu gruntów ma zawsze Agencja Nieruchomości Rolnych, a nowe gospodarstwo nie może mieć powierzchni mniejszej niż średnia krajowa, zaś gospodarstwo rodzinne nie może być większe niż 300 ha.

Jeśli do wielu warunków, które trzeba spełnić doda się ciągle rosnące ceny ziemi - to wielu młodych ludzi, którzy chcieliby pracować na roli czy choćby rozwijać swoje gospodarstwa znajduje się we wręcz sytuacji patowej. Jednak mimo niewątpliwych absurdów, jakie znalazły się wśród warunków ograniczających dostęp do ziemi, wiele z nich ma swoje uzasadnienie. Dlatego próba ich zniesienia na pewno wywoła dyskusję, a nawet spór polityczny. I to w samej koalicji.

Platforma Obywatelska jest w tej sprawie bardzo liberalna. Zaś większość ograniczeń zostało wprowadzonych na wniosek PiS i PSL. A skoro nie ma jednomyślności w samej koalicji, to na jaką pozytywną zmianę mogliby liczyć rolnicy czy nawet osoby postronne chcące kupić ziemię.

Źródło: Agrobiznes