Pomysł resortu rolnictwa zakłada, że każdy gospodarz, który dzierżawi państwowe grunty będzie musiał oddać 1/3 ziemi. Resztę będzie mógł kupić, a jego należności zostaną mu rozłożone na 20 lat. Mimo to entuzjazmu nie widać.

Ignacy Urbanowski, Federacji Związków Pracodawców - Dzierżawców i Właścicieli Rolnych: gospodarstwa cierpią na brak środków pieniężnych. Jeszcze przeznaczenie tych środków na wykup, no ogromnie osłabi potencjał i produkcyjny i ekonomiczny przedsiębiorstw.

Dzierżawcy szacują, że spłata zobowiązań wobec państwa będzie ich kosztować nawet 1500 złotych miesięcznie od każdego wykupionego hektara. A na to ich nie stać. I dlatego politycy PO zapowiadają złagodzenie ustawy.

Leszek Korzeniowski, PO: nie można zmuszać rolników do tego, żeby w ciągu trzech lat podjęli taką decyzję o całkowitym wykupie. Mogą wykupić połowę tej ziemi, natomiast pozostałą część odłożyć w czasie, aż będzie to możliwe za 5, 8 może 10 lat.

Rząd chce „trwale rozdysponować” grunty, gdyż w 2012 roku kończy się okres ochronny na kupowanie ziemi przez cudzoziemców. Ale eksperci przypominają, że zainteresowanie obcokrajowców polską ziemią jest niewielkie. A poza tym ustawa przed takim wykupem wcale nie chroni.

Adam Tański, były minister rolnictwa: ta ustawa, ona przecież nie gwarantuje utrzymania ziemi w ogóle. A więc rolnicy, którzy będą chcieli sprzedać ziemię, to i tak ją sprzedadzą.

Agencja Nieruchomości Rolnych dzierżawi obecnie milion 800 tysięcy hektarów ziemi.

Źródło: Agrobiznes/Witold Katner