- Ustawa, którą przywołuję, zdaniem Sojuszu Lewicy Demokratycznej łamie dwa artykuły konstytucji: art. 2 konstytucji oraz art. 32 ust. 1 chroniący prawa słusznie nabyte – mówił w Sejmie Romuald Ajchler. - Do czasu wejścia w życie ustawy te prawa dzierżawcy rzeczywiście posiadali. Z informacji, jakie posiadam, wynika, że w kraju jest wielu dzierżawców w sporze prawnym z agencją. Zapytuję zatem pana ministra: Czy nie widzi pan potrzeby zmiany tejże ustawy, która jest ustawą krzywdzącą dzierżawców? Chodzi o ten konflikt wynikający z jej funkcjonowania – w województwie wielkopolskim jest 50% dzierżawców, którzy nie dostosowali się do wymogów tejże ustawy – o to, aby tę ustawę zmienić. Klub Sojuszu Lewicy Demokratycznej rozważa wystąpienie przed trybunałem, zgłoszenie tej ustawy i tych wątpliwych artykułów do Trybunału Konstytucyjnego, bowiem do tej pory trybunał z przyczyn proceduralnych rozstrzygnięciem się nie zajął.

Wiceminister rolnictwa Kazimierz Plocke potwierdził, że projekt powtarzający możliwość wyłączeń 30 proc. z dzierżaw jest w Sejmie, ale nie zgodził się z opinią, że manewr taki godzi w stabilność gospodarstw:

- Ocena zagrożenia likwidacją miejsc pracy u dzierżawców, których umowy podlegały wyłączeniu 30% powierzchni dzierżawionych użytków rolnych, jest bardzo trudna i skomplikowana. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie dysponuje własnymi danymi w powyższym zakresie. Z pewnością zmniejszenie powierzchni użytkowanego gruntu może mieć wpływ na zmiany w zatrudnieniu osób pracujących – zgodził się wiceminister i dodał, że trudno ocenić, w jakim stopniu wejście w życie ustawy przyczynia się do zmian poziomu zatrudnienia, gdyż na gruntach wyłączonych powstają przecież gospodarstwa rodzinne, które także stwarzają miejsca pracy.

Wiceminister stwierdził też, że większa produkcyjność dużych gospodarstw jest dyskusyjna:

- Mianowicie w dużych gospodarstwach rolnych, a dzierżawione gospodarstwa rolne należą do tej kategorii gospodarstw, wedle danych, które są w posiadaniu Agencji Nieruchomości Rolnych, wydajność pracy jest wyższa, natomiast produkcyjność w przeliczeniu na jednostkę jest mniejsza. Wynika to z faktu, że większość, ok. 60% dużych gospodarstw, nie prowadzi produkcji zwierzęcej.

Ostatecznie to parlament zdecyduje, czy przywrócić możliwość wyłączeń z dzierżaw i jak chronić osoby, których miejsca pracy będą w związku z tym zagrożone – mówił wiceminister.

- W dużych gospodarstwach rolnych poziom zatrudnienia na 100 ha jest zdecydowanie niższy niż w spółkach, które są inaczej zorganizowane i posiadają mniejsze powierzchnie, a więc ich produkcja jest bardziej zdywersyfikowana. Jednak za ten sygnał, który został dzisiaj przekazany, jesteśmy bardzo wdzięczni i będziemy nad tym oczywiście pracować, kiedy będą projekty ustaw dyskutowane już w poszczególnych komisjach sejmowych – podsumował Kazimierz Plocke.