Głowaccy przyszli do sądu osobiście i po raz kolejny powiedzieli, że chcą odzyskać pieniądze wniesione w utrzymanie domu - z ich wyliczeń wynika, że jest to ok. 210 tys. zł. - W tym domu Głowaccy zrobili nowe schody, kominek, boazerię, zaadaptowali strych, wymieniali okna, malowania ścian robili tak, żeby można tam było mieszkać - wyliczał w czwartek przed Sądem Okręgowym w Olsztynie świadek powołany przez Głowackich.

Pełnomocnik Agnes Trawny mecenas Andrzej Jemielita (Trawny nie stawiła się na sprawie) ponownie wniósł o oddalenie powództwa w całości.

- Pani Trawny nie miała wpływu na to, kto zamieszkuje nieruchomość, którą odzyskała, ani jakie wykonuje w niej remonty, jakie nakłady ponosi. Zasady współżycia społecznego wskazują, że trudno oddawać pieniądze za coś, co było robione bez wiedzy i zgody obecnego właściciela - przekonywał adwokat. Dodał, że kiedy Głowaccy odpuszczali dom w Nartach podpisali dokument, że nie będą mieć roszczeń w stosunku do Trawny.

- Pani Trawny nie ukrywała, że ten dom zostanie rozebrany i dlatego prosiliśmy Głowackich, by zabrali wszystko, co chcą, łącznie np. z oknami. Nie kryliśmy tego - mówił adwokat Trawny.

Sędzia Beata Grzybek zdecydowała, że na następnej rozprawie przesłucha zarówno Głowackich, jak i Agnes Trawny, a dopiero po ich zeznaniach powoła biegłych, którzy wycenią m.in. wartość drzew, które Głowaccy zasadzili w Nartach.

Olsztyński sąd ponownie rozpoznaje spór między Głowackimi a Trawny. Podczas pierwszego procesu oddalił powództwo Głowackich uznając, że nie pozostawali oni z pozwaną Agnes Trawny w żadnym stosunku prawnym (np. najmu), a nieruchomość w Nartach, gdzie przez lata mieszkali użyczyło im nadleśnictwo Szczytno i to właśnie od niego - wskazywał sąd - Głowaccy powinni dochodzić zwrotu nakładów.

Sąd Apelacyjny w Białymstoku, do którego odwołali się Głowaccy, orzekł jednak, że "prawidłowo wytoczyli powództwo" przeciwko Trawny, która nigdy nie utraciła praw do działki i domu w Nartach. Sąd wskazał też elementy sprawy, które winny być na nowo rozważone (chodzi m.in. o podpis Głowackiego, który wyprowadzając się z Nart, podpisał pełnomocnikowi Trawny oświadczenie, że nie będzie dochodził roszczeń za pozostawione mienie).