Roszczenia o rekompensaty za pozostawione gospodarstwa powinny wygasać – zasugerował w oświadczeniu wygłoszonym wczoraj w Sejmie poseł Jerzy Szmit, Prawo i Sprawiedliwość.

Poseł przypomniał, że poinformowano o kolejnym procesie wszczynanym przez osoby pozostawiające kiedyś swoje majątki w związku z wyjazdem do Niemiec – tym razem o rekompensatę za nieruchomość rolną w Gietrzwałdzie pod Olsztynem.

- W latach 60. i 70. z Warmii i z Mazur wyjechało ponad 150 tys. osób, głównie do Republiki Federalnej Niemiec – mówił Jerzy Szmit. - Ci ludzie oddawali swoje nieruchomości, majątek za tzw. paszport w jedną stronę, zrzekali się przy tym obywatelstwa polskiego. Przeprowadzali się oni do RFN z różnych powodów. Na pewno część z nich ulegała naciskom ówczesnej władzy komunistycznej, ale część po prostu chciała poprawić swoje życie bądź przenieść się do niemieckiego kręgu kulturowego, z którym czuła się bardziej związana.

Teraz natomiast pojawiają się różne roszczenia od tych osób – także wobec wzrostu cen ziemi. Jak mówił poseł, nie są one w Polsce w żaden sposób ograniczone w czasie.

- Na mocy wyroku Sądu Najwyższego z czerwca 2012 r. roszczenia byłych właścicieli nie wygasają, a są automatycznie przenoszone na spadkobierców. Oznacza to, że tak naprawdę zgłaszanie przez byłych właścicieli roszczeń nie będzie miało końca, będą oni występowali do państwa polskiego o odszkodowania, o zwrot własności, tak jak to przedstawiłem w przytoczonym wcześniej przykładzie – mówił poseł.

Tymczasem problem ten inaczej uregulowały inne kraje, np. na Litwie było pół roku na zgłaszanie podobnych roszczeń.

- Niestety w Polsce takiej ochrony nie ma, wręcz przeciwnie, polskie sądy z reguły podejmują decyzje, które sprzyjają odzyskiwaniu własności przez byłych właścicieli. W czasie jednej z rozpraw z udziałem pani Agnes Trawny w olsztyńskim sądzie na własne uszy słyszałem, jak sędzia powiedział, że nie zna takiego pojęcia, jak polska racja stanu. To naprawdę dziwne podejście do państwa, które ten sędzia de facto reprezentuje, nosząc łańcuch z naszym godłem.

Poseł zauważył też zadziwiającą sytuację w związku z ostatnio toczonym procesem dotyczącym Gietrzwałdu.

- Dodatkowego smaku całej tej sytuacji, tej konkretnej, dodaje fakt, że wspomniany wcześniej mecenas Wojciech Wrzecionkowski, który występuje jako pełnomocnik byłych właścicieli, jest jednocześnie konsulem honorowym Republiki Federalnej Niemiec w Olsztynie. Mamy więc do czynienia z przedziwną sytuacją, bo z jednej strony jest on dyplomatą i w związku z tym jest chroniony różnymi immunitetami, a z drugiej strony robi interesy, występując de facto przeciwko interesowi państwa polskiego. Myślę, że tą sprawą też powinno zainteresować się Ministerstwo Spraw Zagranicznych i zwrócić uwagę ambasadorowi Niemiec, czy rzeczywiście takie zachowanie pana konsula honorowego jest właściwe.

Podobał się artykuł? Podziel się!