Pomysł ministerstwa rolnictwa zakładał trwałe rozdysponowanie miliona 800 tysięcy hektarów, które państwo obecnie dzierżawi. Rząd twierdzi, że zmiany są konieczne, gdyż w 2012 roku kończy się zakaz kupowania polskich gruntów ornych przez cudzoziemców.

Z każdej dzierżawy 30 % ziemi miałoby trafić z powrotem do Agencji Nieruchomości Rolnych. Następnie Agencja sprzedałaby te ziemię rolnikom prowadzącym gospodarstwa rodzinne. Pozostałe 70% dzierżawcy mogliby kupić na zasadzie pierwszeństwa korzystając z preferencyjnych kredytów. Tyle teorii.

Praktyka jest już zupełnie inna. Rząd przyznaje, że realizacja pomysłu jest możliwa pod jednym, ale bardzo istotnym warunkiem.

Kazimierz Plocke – wiceminister rolnictwa: jest to możliwe, jeżeli dzierżawcy się zgodzą, że 30% z obecnie dzierżawionej powierzchni ziem, będzie można przekazać do Skarbu Państwa.

Problem w tym, że dzierżawcy od początku głośno protestują przeciwko planom rządu. Przypominają, że ziemie dzierżawią na podstawie wciąż obowiązujących umów. Franciszek Nowak, Stowarzyszenie Dzierżawców: te gospodarstwa, mają umowy podpisane na 30 lat. Głównie na 30 lat. I te umowy są stałe, niezmienne i nienaruszalne.

Rządowe prace nad projektem ciągną się od wielu miesięcy i nie wiadomo kiedy się zakończą. Obecnie ustawa znajduje się w Rządowym Centrum Legislacji oraz Radzie Legislacyjnej. Prawnicy muszą odpowiedzieć na pytanie czy „zabranie” 30% dzierżawionych gruntów, jest zgodne z prawem.

Kazimierz Plocke – wiceminister rolnictwa: konstytucyjności wypowiedzenia umów dzierżaw. To jest bardzo istotna kwestia. I my musimy mieć pewność, że działanie, które chcemy podjąć, będzie zgodne z Konstytucją.

Na koniec 2008 roku było 113 tysięcy czynnych umów dzierżawy. Najwięcej na działki o powierzchni do 5 hektarów. Najmniej było dzierżaw największych o powierzchni ponad 1000 hektarów.

Źródło: Agrobiznes/Witold Katner

Podobał się artykuł? Podziel się!