Temat handlu ziemią po wprowadzonej w maju ubiegłego roku reformie jest wciąż gorący. Znowelizowana ustawa o kształtowaniu ustroju rolnego miała zapobiec spekulacjom cenami ziemi i zatrzymać ich wzrost, zabezpieczyć ziemię rolną na potrzeby rolników. Ale czy rozwiązała najbardziej palące problemy? Większość ekspertów zgadza się, że regulacje były potrzebne, pytanie pozostaje jedynie o jakość rozwiązań. Zapytani o zdanie notariusze mają na ten temat swoje zdanie.

– Największym problemem jest ustawa o kształtowaniu ustroju rolnego – mówi pani Małgorzata, notariusz z małego województwa lubelskiego. – Rolnicy się cieszyli, że są uprzywilejowani i że cudzoziemcy nie będą wykupywać nieruchomości. Okazało się, że to im ustawa uprzykrzyła życie.

Sprzeczne przepisy

– Są przepisy, które się wykluczają wzajemnie – mówi pani notariusz. Podaje przykład z praktyki. – Gdy rolnicy przekazują gospodarstwo na rzecz dziecka, dla młodego rolnika i ten syn zobowiązuje się przed ARiMR, że będzie co roku powiększać gospodarstwa. Przychodzi więc do notariusza i mówi, że chce kupić, bo tak się zobowiązał. A tu okazuje się, że w świetle nowej ustawy nie może kupić, bo nie jest właścicielem jeszcze pięć lat i kółko się zamyka. Oczywiście może wystąpić o zgodę do ANR, ale to jest duże utrudnienie – tłumaczy notariusz.

Nieprecyzyjne lub zbyt daleko idące sformułowania ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego rodzą kłopoty nawet w najbliższej rodzinie. Jak informuje Izba Notarialna w Krakowie, pojawiają się problemy z dokonaniem działu spadku po zmarłym członku rodziny, z podziałem majątku po rozwodzie, czy ze stwierdzeniem zasiedzenia nieruchomości rolnej, jeśli nabywcą nie jest rolnik indywidualny.  

Ziemia rolna fot. AP 1200x800.jpg
Ziemia rolna fot. AP 1200x800.jpg

Ograniczenie prawa własności

Z drugiej strony, gdy rolnicy kupią już taką nieruchomość, to na mocy nowej ustawy – nie moją jej zbyć przez 10 lat. – To jest tak ogromne ograniczenie prawa własności. Przecież trudno sobie wyobrazić, co może się w ciągu tak długiego czasu wydarzyć, jaki będzie stan zdrowia, jaka sytuacja finansowa, ekonomiczna takiej osoby. Przecież może być np. zmuszony by sprzedać, bo nie może utrzymać się na takiej nieruchomości i to jest ogromne ograniczenie, moim zdaniem niezgodne z Konstytucją i prawem cywilnym – wylicza pani Małgorzata.