Przedwczoraj i wczoraj rolnicy ze Szczecina protestowali na krajowej 10.

- Przedwczoraj na blokadzie było 80 ciągników, wczoraj rozpoczęliśmy protest 45 ciągnikami, potem dołączały następne – mówi Edward Kosmal, przewodniczący KPRWZ. – Jutro pojedziemy do Koszalina, planujemy pikietę przed Urzędem Wojewódzkim. Nie wiedzieć czemu to właśnie do Koszalina, a nie do Szczecina przyjeżdża jutro wiceminister rolnictwa Zofia Szalczyk, żeby opowiedzieć o założeniach nowego PROW. To otwarte spotkanie, rolnicy wybierają się posłuchać. Poza tym trwa pogotowie strajkowe, wciąż prowadzimy okupację OT ANR. Przedwczoraj na blokadzie w Wapnicy pojawiły się - bez żadnej mediacji, po 10 minutach chodzenia przez rolników po pasach - prewencyjne siły policji, wyposażone w broń gładkolufową. Prowokowali rolników, szarpali, rolnicy obawiali się, że policjanci użyją broni.

Jak dodaje Edward Kosmal, zbliżają się ferie szkolne, ale po ich zakończeniu, zgodnie z uchwałą Solidarności RI, ma się rozpocząć protest ogólnokrajowy. „Wobec braku woli dialogu ze strony Rządu, Rada Krajowa NSZZ RI „Solidarność” przyjęła uchwałę o ogłoszeniu na 26 lutego br. Ogólnopolskiej Akcji Protestacyjnej Rolników” - postanowiono.

Zdaniem Kosmala, kółka rolnicze i izby działają tylko w kierunku osłabienia protestu.

- Izba wypowiedziała nam wojnę – stwierdza. – Nie ma ona głosu stanowiącego, powinna przyglądać się, jak zrealizowano ustalenia sprzed roku. Tymczasem okazuje się, że zapowiadanych rozmów, które miały doprowadzić do uregulowania kwestii sprzedaży ziemi, nie było. Członkowie komisji, które opiniowały wykluczenie oferenta z przetargu, są teraz pozywani do sądu, a przetargi są unieważniane. Mimo to izba uważa problemy za rozwiązane. Nastąpiło uspołecznienie decyzji, a nie obrotu ziemią. Jesteśmy tylko przykrywką. Nie możemy się z tym zgodzić.

Protestujący nie uznają za rozwiązany żadnego z problemów, o jakich mówili rok temu. Nie ma komisji dialogu społecznego, nie uregulowano sprawy sprzedaży bezpośredniej, nie ma funduszu odszkodowawczego dla oszukanych przy skupie, nie rozwiązano jednoznacznie kwestii GMO. Jest za to sprowadzanie do przetwórni mięsa z Niemiec, wysypywanie mączki mięsno-kostnej na pole – co pozwala zarabiać lobby sojowemu. Nie ma przetwórni i zgody na sprzedaż bezpośrednią przez rolnika – ale są zwolnieni z podatków handlowcy globalni. Do tego zafundowano nam wyłączenie z produkcji 7 proc. ziemi, co oznacza, że tyle towaru trzeba będzie więcej sprowadzić spoza UE.

- Globalizacja doprowadzi do wybuchu społecznego – podsumowuje Kosmal. Jak dodaje, wobec protestujących są ostatnio kierowane groźby, które mają ich zniechęcić do kontynuowania protestu. Prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo.