Protestujący wystosowali list do zarządu Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej, aby ustąpił on z funkcji „ponieważ utracił moralne prawo do dalszego ich pełnienia”. To efekt opublikowania przez miejscowe pismo wypowiedzi Juliana Sierpińskiego, prezesa Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej:

 - Nie znam celów obecnego protestu, bo izba nie została o nich poinformowana. Odnoszę jednak wrażenie, że w tej manifestacji chodzi przede wszystkim o cele związkowe. Rozwiązania które znalazły się w porozumieniu podpisanym w styczniu 2013 roku, funkcjonują. Prawie 18 tysięcy hektarów ziemi trafiło do gospodarstw rodzinnych towarowych. Pilnujemy każdego przetargu i jeżeli istnieje podejrzenie, że startuje w nich osoba nieuprawniona, są one na wniosek ZIR odwoływane.

„Komitet Protestacyjny Rolników Województwa Zachodniopomorskiego tworzony przez NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” Pomorza Zachodniego oraz rolników niezrzeszonych w organizacjach związkowych”  - co podkreślono – ocenił więc, że „zachowanie Zarządu ZIR, szczególnie prezesa Juliana Sierpińskiego polegające na publicznym napiętnowaniu rolników walczących o powstrzymanie bezmyślnej wyprzedaży ziemi rolniczej oraz stworzenie warunków prawnych umożliwiających kontrolę obrotu gruntami rolnymi i wspieranie rodzinnego charakteru gospodarstw po 30 kwietnia 2016 r., jest zjawiskiem skandalicznym”.

Niestety, podobnie jak w środę, prezes ZIR jest wciąż nieuchwytny

"<36 spółek zarejestrowanych w jednej gminie, podlegających duńskiej spółce matce i należących do dwóch właścicieli. Wszystkie o podobnym zakresie działalności.> Obok my - rolnicy właściciele gospodarstw rodzinnych i WY w Warszawie...” – tak komentują natomiast protestujący audycję lokalnej telewizji, w której zamieszczono wypowiedź wiceministra Kazimierza Plocke, który stwierdził, że ministerstwo nie zna ich postulatów.