„Związkowcy kilkadziesiąt razy przejeżdżali ciągnikami przez centrum miasta. Każdą taką paradę eskortowała policja. Jak teraz wylicza komenda wojewódzka, koszt jednej akcji to 15 tysięcy złotych. To cena paliwa i ściągnięcia mundurowych z innych powiatów. Ponadto dodatkowe patrole - w tym funkcjonariuszy spoza miasta - krążyły przez całą dobę wokół obozu protestujących na ulicy Szczerbcowej. Za taką ochronę zachodniopomorska policja musiała płacić mniej więcej 3 tysiące złotych dziennie” – czytamy na stronie internetowej radia. Doliczono się, że za 77 dni protestu podatnicy zapłacili blisko pół miliona złotych. Radio ubolewa też, że dotąd nie wyliczono jeszcze,” ile kosztowały wizyty ministra rolnictwa, który spotykał się ze związkowcami w naszym mieście”.

Podano również, że każdy z protestujących wydał na przejazdy ciągnikiem po mieście ok. 100 zł.

A co na to protestujący? Oto ich komentarz: „Proponujemy dla porównania podać jeszcze koszty dla INNEGO SCENARIUSZA uwzględniającego użycie np. wojska, ZOMO, pracy Służby Bezpieczeństwa, siatki TW, pokazowych procesów sądowych, pracy mediów relacjonujących te procesy... Jeżeli NIE DAJ BOŻE! byłyby ofiary śmiertelne prosimy jeszcze w podliczeniu podać koszty odszkodowań dla Rodzin. Dowiemy się, czy demokracja jest opłacalna, czy wzorowa praca POLSKIEJ POLICJI ma swoją cenę. Wtedy, może w referendum (dop. może demokratycznym) podejmiemy decyzję czy nie warto pomyśleć o zmianie ustroju na tańszy”.

Podobał się artykuł? Podziel się!