Rolnicy 7 stycznia zaostrzyli protest, który trwa od 5 grudnia ub.r. Protestujący uważają, że sprzedaż gruntów prowadzona przez Agencję Nieruchomości Rolnych nie poprawia struktury gospodarstw rodzinnych, a ziemia trafia do podstawionych osób, reprezentujących duże podmioty gospodarcze powiązane z kapitałem zagranicznym. Mówią, że nie są w stanie konkurować z dużymi podmiotami.

Jan Kozak z Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjnego Rolników Województwa Zachodniopomorskiego powiedział wczoraj, że kilkadziesiąt ciągników jeździło dawną drogą krajową nr 3; z Myśliborza rolnicy pojechali przez Gorzów Wielkopolski (woj. lubuskie) do miejscowości Deszczno, gdzie zawrócili. Dodał, że protestujący rolnicy dostali zaproszenie z ministerstwa rolnictwa na spotkanie w resorcie, które ma odbyć się pod koniec tygodnia. Mogą tam zostać podpisane ustalenia z początku stycznia br., dotyczące rozwiązań prawnych w obrocie ziemią.

Ponad 40 ciągników przejechało ulicami Szczecina. Ok. 20 maszyn rolniczych przejechało również kilkakrotnie drogą krajową nr 10 pomiędzy miejscowościami Krąpiel i Suchań. Nie odbyły się natomiast zapowiadane na rano przejazdy drogą nr 6 w okolicach Biesiekierza, starą drogą krajową nr 3 w okolicach Pyrzyc i drogą nr 11.

Przejazdy nie spowodowały większych utrudnień w ruchu - powiedział rzecznik zachodniopomorskiej policji podkomisarz Przemysław Kimon. Ciągniki przed południem pojawiły się na drodze krajowej nr 10 między miejscowościami Krąpiel i Suchań.

7 stycznia na drogi krajowe w woj. zachodniopomorskim i w Szczecinie wyjechało łącznie ponad 150 maszyn rolniczych. Protestujący tłumaczyli zaostrzenie protestu tym, że nie został spełniony ich najważniejszy postulat, czyli zmiana dyrekcji szczecińskiego oddziału ANR.

Kilkanaście pojazdów przejechało również 7 stycznia ulicami Gdańska - w ramach akcji solidarnościowej z zachodniopomorskimi rolnikami.

Wiceszefowa Solidarnej Polski Beata Kempa powiedziała na konferencji prasowej w Krakowie, że dzisiaj jej partia złoży wniosek do ABW, by zbadała sprawę sprzedaży gruntów prowadzoną przez ANR w woj. zachodniopomorskim. - Na wszystkim spotkaniach, w których ostatnio uczestniczymy, słyszymy pytania, co Sejm RP robi w tej sprawie. Ludzie się niepokoją o stan posiadania naszych ziem. Dlatego zdecydowaliśmy, że służba, która ma przeciwdziałać uderzeniu w podstawy ekonomiczne bądź suwerenność państwa - czyli ABW - powinna się tą sprawą zająć - mówiła.