O rewolucyjnych zmianach, które chce zrealizować Marek Sawicki, w obrocie ziemią w Polsce rozmawiamy z Janem Krzysztofem Ardanowskim, doradcą prezydenta, byłym wiceminister rolnictwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

Farmer.pl: Marek Sawicki chce zlikwidować dzierżawę gruntów z zasobów państwowych i rozdysponować je rolnikom. Jeśli rolnik dzierżawi więcej niż 300 ha gruntów, to będzie musiał oddać 30 proc. ziemi, która zostanie wystawiona w przetargu ograniczonym. Resztę, 70 proc. będzie mógł kupić dzierżawca. Jeśli nie będzie go stać, ziemia ta zostanie wystawiona do sprzedaży.

Krzysztof Ardanowski: Jest to propozycja propagandowa, która miała wykazać troskę ministra rolnictwa o drobnych rolników. Było to prawdopodobnie potrzebne przed kongresem PSL.

Jan Krzysztof Ardanowski

Autor: arch.

Opis: Jan Krzysztof Ardanowski

Farmer.pl: Jest to zła propozycja?

K. Ardanowski: Patrzmy realnie. Możliwość przekazania ziemi państwowej, której jest coraz mniej, na powiększenie gospodarstw chłopskich oczywiście powinna być realizowana. Jednak ze względu na jej położenie geograficzne, coraz mniejszą ilość pozostającą w zasobie państwowym, ciążące zobowiązania m.in. planowane przeznaczenie części ziemi na odszkodowania dla Zabużan powoduje, że nawet przekazanie jej w wolnej całości nie zmieni generalnie struktury agrarnej gospodarstw chłopskich. Czyli można powiedzieć, że propozycja poprawy wielkości areału w gospodarstwach chłopskich, żeby stały się one ekonomicznie wydajne, jest słuszna. Ale nie możliwa do zrealizowania.

Farmer.pl: Mówi Pan - mało ziemi w zasobie, decyzja zbyt późna?

K. Ardanowski: PSL mógł to zrobić, kiedy sprawował władzę z SLD w latach 1993 – 1997. Wtedy jeszcze była szansa, żeby inaczej zadysponować gruntami z zasobu państwa, niż tylko tworzyć duże latyfundia, które od tego czasu funkcjonują. Dziś mamy sytuację zupełnie inną. Sporo ziemi zostało rozdysponowane. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że ta ziemia nie jest równomiernie rozłożona w Polsce. Nie leży ona tam, gdzie jest największy głód ziemi. Te grunty są w Polsce północnej i zachodniej. I tam w większości rolnicy, którzy chcieli kupować ziemię, których było na to stać, zaspokoili swoje potrzeby. Ziemi się nie przeniesie tam gdzie potrzebują jej rolnicy.