W zeszłym roku katowicki sąd okręgowy uniewinnił wszystkich oskarżonych uznając, że nie popełnili żadnego z zarzucanych im przestępstw.

Uzupełniające zeznania w sprawie składał w tej sprawie w poniedziałek Józef P., który wraz z synem na zlecenie oskarżonych wykonywał prace rolne, rozbiórkowe i remontowe, syn dzierżawił też od nich grunty.

Był on przesłuchiwany przed sądem I instancji, który przed rokiem uniewinnił oskarżonych od wszystkich zarzutów. W przysłanym w kwietniu tego roku do sądu apelacyjnego piśmie Józef P. oświadczył, że teraz chce złożyć dodatkowe zeznania. Napisał w nim, że został przez oskarżonych groźbami zmuszony do złożenia fałszywych zeznań przed sądem okręgowym, a ich obrońca go do tego przygotował.

- Nie jestem w stanie powiedzieć, na czym polegały moje fałszywe zeznania - oświadczył w poniedziałek przed sądem Józef P. Potwierdził, że skierował do sądu pismo, pod którym sam się podpisał, choć jego treść przygotował nieodpłatnie prawnik, z którym współpracuje. Miał on doradzić Józefowi P., by - jeśli ma jakieś wątpliwości w tej sprawie - przedstawił je sądowi. Józef P. mówił, że ma wątpliwości odnośnie terminu spotkania z Jackiem Domogałą. Ostatecznie podtrzymał jednak swoje zeznania z procesu w I instancji jako prawdziwe.

Sąd pytał też P. o groźby, jakie mieli wobec niego kierować oskarżeni. Świadek zeznał, że po pierwszym przesłuchaniu w prokuraturze, kiedy spotkał się z oskarżonym zięciem Jacka Domogały, ten przeprosił go za niedogodności, jakie go spotykają, czyli wezwania do prokuratury i CBA.

Miał mu też powiedzieć: - Trzymajmy się razem, a za 20 lat będziemy się z tego śmiać. - Wobec tego, że byliśmy związani umowami, potraktowałem to jako groźbę gospodarczą - mówił Józef P. dodając, że "żadna inna groźba w związku ze składanymi przeze mnie zeznaniami nie padła". Powiedział też, że oskarżeni nie sugerowali mu w żaden sposób treści zeznań.

Prokuratura zarzuciła oskarżonym nabywanie ziemi, zwróconej Kościołowi przez Komisję Majątkową, z naruszeniem prawa pierwokupu. Chodzi łącznie o ok. 1000 ha gruntów. Poza Jackiem Domogałą na ławie oskarżonych zasiadło sześć innych osób: jego syn Tomasz wraz z żoną Karoliną i jej siostrą Weroniką, a także żona Jacka Domogały i jego córka z mężem.