Według Prawa i Sprawiedliwości ustawa o kształtowaniu ustroju rolnego, uchwalona w poprzedniej kadencji Sejmu, jest zła i nie w pełni zabezpiecza polską ziemię przed wykupem przez obcokrajowców - a ponieważ ziemi rolnej ubywa, to trzeba nią racjonalnie gospodarować. Przygotowywane przez resort rolnictwa przepisy mają doprecyzować i uregulować kwestie, których nie uwzględniono w poprzedniej nowelizacji, m.in. dotyczące obrotu sąsiedzkiego czy dzierżawy.

W środę z 440 obecnych na sali obrad posłów za nowelizacją głosowało 290, przeciw było 144, a 6 wstrzymało się od głosu.

Odroczenie poparli posłowie PiS, Kukiz'15 i Nowoczesnej. Kluby PO i PSL były przeciwne.

Według ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela za poprzedniej kadencji przyjęto przepisy, które nie chronią polskiej ziemi. Podkreślał, że na wzór krajów zachodnich obecny rząd zamierza położyć nacisk na dzierżawę państwowych gruntów. "Postanowiłem wstrzymać sprzedaż i ziemię wydzierżawić, bo to jest forma, która przynosi państwu stały dochód i zasila budżet" - mówił w środę w Sejmie.

- Dlatego chcemy, żeby ta ustawa była przesunięta do maja. Mamy już projekt, zostanie skierowany na początku roku do Sejmu. Najpierw uporządkujemy sprawę zbywania i nabywania, a następnie jest potrzebna ustawa o kształtowaniu ustroju rolnego - nie tylko ta ustawa państwa (z poprzedniej kadencji), która mówi o zasadach sprzedaży, zbywania i nabywania gruntów. Jest potrzebna ustawa, która określi, jakie państwo obowiązki będzie miało w stosunku do gospodarstw rodzinnych, zgodnie z konstytucją" - mówił, zwracając się do posłów opozycji.

- Wierzę, że w następnym roku taka ustawa będzie. Polscy rolnicy łącznie (...) otrzymają też ustawę o kształtowaniu ustroju rolnego, która określi, jakie obowiązki państwo chce wobec nich spełniać - dodał minister.

Poseł Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) pytał posłów PiS, dlaczego chcą przesunąć termin wejścia w życie ustawy "o ochronie polskiej ziemi", podczas gdy za poprzedniej kadencji głosowali za i podpisał ją prezydent Andrzej Duda.

Paulina Henning-Kloska z Nowoczesnej zwróciła uwagę, że w dyskusji kładzie się nacisk na rolników indywidualnych, tymczasem nikt w Polsce nie broni interesów średnich i dużych gospodarstw rolnych.