Spadkobierca jest pierwszy w kolejce do wykupu ziemi będącej w zasobie ANR.

Andrzej Szarek z Ostaszewa nie zdążył nawet wystąpić do ANR o wycenę i przygotowanie dzierżawionej ziemi do sprzedaży. Wiedział, że jest spadkobierca, który myśli o jej zakupie – zresztą jego krewny. Próbował się dogadać z nim co do wysokości odstępnego.

- Przyjechali porozmawiać na temat wykupu – opowiada. – To było w 2007 r. Dałbym im odstępne za prawo pierwokupu. Zaproponowali 10 procent od wyceny. W zeszłym roku w lipcu wyceni ziemię na 7,5 mln. Chciałem kupić w 2013 roku. O fakcie przeprowadzenia sprzedaży nic nie wiedziałem, dostałem pismo z ANR już po wszystkim.

I nie byłoby nic dziwnego w tym, że ziemia wraca do poprzedniego właściciela na preferencyjnych zasadach. Problem w tym, że i tu na prawie pierwokupu zarabia osoba trzecia.

To ten trzeci poręczył spadkobiercom dług dla ANR. I – jak twierdzi Andrzej Szarek – próbował 26 lipca zawrzeć akt notarialny zakupu ziemi.

- Dzień wcześniej zrobiłem zastrzeżenie w księdze wieczystej o moim jako dzierżawcy prawie pierwokupu – mówi Andrzej Szarek. – To ich powstrzymało. Pisałem do ANR o wyjaśnienie, czy jest zawarty ten drugi akt sprzedaży. Odpowiedzieli, że nic o nim nie wiedzą.

A pan Andrzej został ze swoimi wątpliwościami. Bo jak to? Czy jego prawa jako dzierżawcy nie muszą być zabezpieczone? Czy ANR zawiera akty notarialne bez klauzuli o dzierżawie? Czy dzierżawca pozbawiony ziemi otrzyma odszkodowanie, czy ktoś przejmie jego zobowiązania? Czy ANR sprawdza zdolności finansowe kupujących? Jak postępować, kiedy osoba trzecia poręcza byłemu właścicielowi zdolność finansową? Czy tym nie powinien zająć się urząd skarbowy? Czy Centralne Biuro Antykorupcyjne sprawdzi akty notarialne, w których dzierżawcom odbiera się prawo pierwokupu od właściciela?

Pytania można mnożyć. Trafiły przez posła Roberta Telusa do ANR. Miejmy nadzieję, że wkrótce poznamy na nie odpowiedź.