Pełnomocnik Trawny mecenas Andrzej Jemielita poinformował w poniedziałek, że ostateczną, negatywną dla Trawny, decyzję podjął Naczelny Sąd Administracyjny. Decyzja ta jest prawomocna i w Polsce zamyka ona drogę do walki o odszkodowanie za gospodarstwo męża Trawny.

Skarb Państwa (w tym przypadku naczelnik gminy) jeszcze w latach 70. przejął, a następnie podzielił ziemię należącą do tego gospodarstwa na parcele i je sprzedał, dlatego - jak zaznaczył Jemielita - w tej sprawie nie było mowy o fizycznym odzyskaniu nieruchomości i ziemi, a jedynie w grę wchodziła wypłata za nie odszkodowania. Aby starać się o takie odszkodowanie, Trawny musiała najpierw uzyskać sądowe unieważnienie decyzji o przejęciu gospodarstwa męża przez Skarb Państwa. Brak decyzji o unieważnieniu zamyka jej dalszą batalię przed polskimi sądami.

- W związku z taką decyzją sądu pani Trawny rozważy, czy mimo wszystko będzie starała się o odszkodowanie za to gospodarstwo, które przejął Skarb Państwa, a rodzina Trawny nie dostała za nie odszkodowania. Ale to sprawa przyszłości, na razie nie podjęła w tej sprawie decyzji - dodał pełnomocnik Trawny, zaznaczając, że roszczenie odszkodowawcze toczyło by się przed sądami europejskimi. Adwokat podkreślił, że takie roszczenie wymagać będzie "dobrego zastanowienia się".

Przed sądem administracyjnym Trawny chciała uzyskać unieważnienie decyzji o przejęciu przez Skarb Państwa 13 ha ziemi w warmińskiej wsi w gm. Purda. Pola te należały do jej nieżyjącego już męża. Trawny występowała o nie jako spadkobierca dawnego właściciela. W latach 70. XX należący także do tego gospodarstwa dom zajmowali krewni pana Trawny, a on sam okazyjnie dojeżdżał tam z Nart, gdzie mieszkał z żoną (to gospodarstwo Trawny sądownie odzyskała w 2005 roku).

- Państwo Trawny późną jesienią 1977 roku wyjechali do Niemiec, a już w styczniu 1978 roku Skarb Państwa przejął ziemię należącą do tego gospodarstwa, uznając, że jest ona nieuprawiana, opuszczona. Nie zgadzaliśmy się z tym, bo przecież w styczniu nie prowadzi się prac polowych, więc takie stwierdzenie było na wyrost - powiedział Jemielita.

Dodał, że krewni Trawny latem 1978 roku zostali przez ówczesnych urzędników zmuszeni do wyprowadzenia się z domu (argumentowali, że nie mają prawa go zajmować). Oni sami nie mieli spisanej z mężem Trawny żadnej stosownej umowy na wynajem, dzierżawę, czy użyczenie domu i dlatego nie walczyli o pozostanie w nim.