Obecnie przy każdej transakcji kupna-sprzedaży gruntów rolnych trzeba pytać Agencję Nieruchomości Rolnych, czy chce skorzystać z prawa pierwokupu. Resort rolnictwa zamierza zlikwidować obowiązek zgłaszania transakcji poniżej jednego hektara. Problem w tym, że prace nad tym dokumentem ślimaczą się. Dlatego zmiany - bez oglądania się na rząd - postanowili zainicjować senatorowie.

Jerzy Chróścikowski – senator PiS: - Chcemy aby Agencja Nieruchomości nie korzystała z pierwokupu, nie zatrzymywała procesu – będzie to taniej, szybciej i sprawniej.
Agencja dzięki temu będzie miała mniej niepotrzebnej biurokratycznej pracy i będzie mogła lepiej zająć się swoimi zadaniami, w tym kształtowaniem ustroju rolnego państwa. A tu szykują się kolejne zmiany. Rząd od dawna planuje ograniczeniu dostępu do przetargów na państwową ziemię.

Henryk Kowalczyk – wiceminister rolnictwa: - To są te działania, które mogą zachęcić rolników, którzy chcą kupować ziemię, ale nie są w stanie konkurować na otwartym przetargu.
Dlatego rząd proponuje, aby do organizowanych przez Agencję Nieruchomości Rolnych przetargów stawali tylko ci rolnicy, którzy mają nie więcej niż 100 hektarów gruntów. Po drugie będą mogli brać w nich udział tylko prawdziwi rolnicy, czyli osoby zameldowane na wsi przynajmniej od trzech lat. Na jednym przetargu będzie można kupić nie więcej niż dwukrotną średnią wielkości gospodarstwa w danym województwie. To propozycje sprzed kilku miesięcy, które wciąż nie trafiły do parlamentu. Senatorowie zapowiedzieli, że będą się domagać od resortu rolnictwa przyśpieszenia prac.

Źródło: Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!