Za propozycją Ataki w 240-miejscowym parlamencie opowiedziało się 171 posłów, nie tylko tej partii, lecz także centroprawicy i lewicy. Przeciw głosowało 38 przedstawicieli zrzeszającego bułgarskich Turków Ruchu na rzecz Praw Swobód (DPS).

Moratorium uchwalono w 2005 r., kiedy Bułgaria w ramach przygotowań do członkostwa w UE, zmieniła konstytucję, liberalizując rynek ziemi rolnej. Miało ono obowiązywać do końca 2013 r.

Zakaz dotyczył bezpośredniej sprzedaży ziemi rolnej obywatelom obcych państw, w unijnych. Grunty rolne mogą jednak być własnością spółek założonych w kraju na podstawie bułgarskiego ustawodawstwa. Rejestracja nowej spółki kosztuje w Bułgarii 1 euro.

Propozycja nacjonalistów została uchwalona przez parlament, choć narusza traktat akcesyjny Bułgarii, o czym Sofia została uprzedzona przez Brukselę. Zaaprobowanie decyzji grozi sankcjami - ostrzegła we wtorek rzeczniczka Komisji Europejskiej ds. rynku wewnętrznego Chantal Hughes w wypowiedzi dla radia. Analogiczne ostrzeżenie w ubiegłym tygodniu KE skierowała do Rumunii, która również zapowiedziała przedłużenie moratorium.

Wśród deputowanych przeważyły jednak nastroje nacjonalistyczne, nasilające się w ostatnich tygodniach, m.in. w związku z napływem uchodźców syryjskich. W Bułgarii można wręcz mówić o prawdziwej fali nacjonalizmy, a częściowo nawet ksenofobii. Akcenty te były wyraźne podczas wtorkowej dyskusji.

Obserwatorzy w Sofii zwracają również uwagę na inny związany z wtorkowym głosowaniem fakt - zgodność stanowisk nacjonalistycznej Ataki i opozycyjnej, centroprawicowej partii GERB byłego premiera Bojko Borysowa.

Przez pięć miesięcy pracy obecnego parlamentu, charakteryzującego się bardzo chwiejnym układem sił, nacjonalistyczna Ataka popierała rządzący sojusz lewicowej Koalicji na rzecz Bułgarii i tureckiego DPS, dysponujący dokładnie połową głosów. Po raz pierwszy GERB i Ataka zajęły jednolite stanowisko, w dodatku popierane przez część klubu lewicy, co może wskazywać z jednej strony na rozbieżności w koalicji, a z drugiej w klubie poselskim lewicy, którego 58 posłów poparło nacjonalistyczną uchwałę.

Może to być sygnał pogłębienia się niestabilności obozu rządzącego i przyśpieszenia przedterminowych wyborów, do których centroprawica nawołuje od maja, kiedy odbyły się ostatnie wybory.

Po głosowaniu w parlamencie lider DPS Lutfi Mestan zapowiedział, że jego partia zaskarży wtorkową decyzję do Trybunału Konstytucyjnego.

Należący do Bułgarskiej Partii Socjalistycznej szef parlamentu Michaił Mikow, który razem z szefem partii i liderem Partii Europejskich Socjalistów Sergejem Staniszewem, znalazł się po stronie przegranych, przestrzegł, że wtorkowa decyzja jest sprzeczna z konstytucją, grozi poważnymi następstwami i utwierdza w oczach unijnej opinii eurosceptyczne oblicze Bułgarii.