Rolnicy protestujący w Szczecinie nie planują kończyć strajku.

Na rozmowy do ministerstwa rolnictwa nie wysłali swojego reprezentanta. Na stronie internetowej Ministerstwa Rolnictwa mimo to pojawiła się informacja, jakoby Julian Sierpiński, prezes zarządu Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej, przyjechał na rozmowy jako uczestnik Komitetu Protestacyjnego Rolników Województwa Zachodniopomorskiego.

- Nie byliśmy reprezentowani podczas tych rozmów – mówi Jan Kozak, wiceprzewodniczący Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjnego Rolników Województwa Zachodniopomorskiego. – Prezes statutowo nie może być w komitecie protestacyjnym.

- Mam obowiązek troszczyć się o kondycję konkurencyjną, ale też zdrowotną rolników – potwierdza Julian Sierpiński. – Przyjechałem z tą troską. Chciałem poznać propozycje rozwiązań przygotowane przez ministra Kalembę i prezesa ANR Leszka Świętochowskiego. Interesowało mnie to też jako prezesa izby, bo w spokojnym czasie, jaki przyjdzie po proteście, izba będzie realizować ustalenia.

Sierpiński ocenił przedstawione podczas rozmów propozycje jako niesatysfakcjonujące. Podkreśla, że współpraca z OT ANR w Szczecinie jest od dawna niezadowalająca.

- Na 505 przetargów ograniczonych ogłoszonych na sprzedaż ponad 9 tys. ha ziemi, rolnicy zakupili 5102 ha, czyli ok. 56 proc. – dodaje Jan Białkowski, dyr. biura w szczecińskiej izbie. – Na wniosek naszej izby 40 przetargów zostało wstrzymanych. Wniosków składaliśmy dużo więcej.

Według Jana Kozaka protest nie słabnie, rolnicy są zdecydowani kontynuować go.

- Jak dotąd nawet nie otrzymaliśmy na piśmie propozycji rozwiązania sytuacji, przygotowanej przez stronę rządową  - mówi. – Protest jest na razie przedłużony do końca roku, ale jesteśmy zdecydowani kontynuować go nawet do końca pierwszego kwartału następnego roku. Jesteśmy cierpliwi. Będziemy robić wszystko, aby polska ziemia została w Polsce.

Podobał się artykuł? Podziel się!