- Czy ten pociąg ma maszynistę? – pytał dziś w Sejmie poseł Jakub Brudziński. – Czy ten rząd jeszcze funkcjonuje? Naprawdę nie trzeba wojny, abyśmy obudzili się bez polskiej ziemi.

Zdaniem posła, nie tylko minister Kalemba, ale cały rząd powinien podać się do dymisji.

- Czy panu nie wstyd? – pytał poseł wiceministra Kazimierza Plocke, przypominając udzielone przez niego informacje o zakresie nabywania ziemi przez cudzoziemców: do cudzoziemców miało trafić od ANR ogółem 1850 ha, a kontrola NIK pokazała, że tylko w ciągu 2,5 roku trafiło ponad 10 tys. ha. Projekt PiS regulujący kwestie sprzedaży ziemi tymczasem od roku leży w Sejmie.

Minister Kazimierz Plocke stwierdził:

- Nie będę się odnosił do kwestii politycznych – i powtórzył dotychczas podawane informacje na temat zakresu sprzedaży ziemi. Podkreślił realizację porozumień z rolnikami protestującymi w Szczecinie. Jak dodał, ministerstwo przygotowało regulację zasad sprzedaży ziemi, przewidującą nowe funkcje dla ANR.

- Najważniejsze jest uregulowanie rynku wtórnego – zapowiedział. Obecnie ANR nie ma mechanizmów do kontrolowania tego rynku. – Problem jest złożony, trudny, ale chcemy się z nim zmierzyć.

W pytaniu uzupełniającym poseł Czesław Hoc stwierdził, że rząd łupi rolników. Sprzedaje ziemię, aby zasypać dziurę budżetową – sprzedano 148 tys. ha za 2 mld zł. Tymczasem sprzedać ziemię można tylko raz.

Zabierając głos ponownie, wiceminister Plocke ocenił, że 90 proc. gruntów jest w rękach rolników indywidualnych, natomiast ciągle dyskutuje się o tych pozostałych 10 proc.

Jak zapewnił, do 2016 roku sprawy sprzedaży ziemi będą uregulowane. - Gospodarzem projektów złożonych w Sejmie jest parlament – tak odniósł się do faktu nie procedowania dotychczas projektu PiS. Zapewnił, że projekt przygotowany przez rząd trafi wkrótce do Sejmu.