Z danych olsztyńskiego oddziału Agencji Nieruchomości Rolnych, który gospodaruje państwową ziemią w woj. warmińsko-mazurskim i podlaskim wynika, że w 2011 roku na przetargach nieograniczonych sprzedano 9 784 ha gruntów. W tym samym czasie na przetargach ograniczonych, czyli takich, w których startować mogą tylko mieszkający na danym terenie rolnicy, sprzedano zaledwie 1406 ha.

- Takie dane wynikają z tego, że częściej ogłaszane są dostępne dla wszystkich przetargi nieograniczone, w 2011 roku takich przetargów odbyło się 8 470, zaś ograniczonych tylko 81 - powiedział rzecznik olsztyńskiej ANR Zdzisław Szymocha.

Zaznaczył, że taka statystyka przetargów ograniczonych i nieograniczonych wynikała w 2011 roku z obowiązujących przepisów dotyczących sprzedaży agencyjnej ziemi.

To, że większa część gruntów trafia na przetargi nieograniczone dostępne dla wszystkich zainteresowanych nie podoba się rolnikom.

- Kilka lat temu zainwestowałem w maszyny, sprzęt rolniczy. Sądziłem, że będę uprawiał ziemię, dzierżawiąc ją z Agencji. Tymczasem Agencja wystawiła ziemię na przetarg i kupił ją człowiek z Warszawy, który kilka dni po przetargu zaproponował mi, bym uprawiał ją, a on weźmie za te grunty dopłaty unijne - powiedział rolnik ze wsi Stręgielek pod Węgorzewem Robert Nowacki.

Sąsiad Nowackiego ze wsi Stręgiel uszczuplił swój areał o ponad 48 ha, ponieważ jego działkę kupiło małżeństwo z Wyszkowa. - Cena wywoławcza za tę działkę wynosiła nieco ponad 531 tys. zł, zaś została sprzedana za 650 tys. zł - przyznał Szymocha, który powiedział, że Agencja zdaje sobie sprawę, że chłopów często przebijają na przetargach ludzie zawodowo niezwiązani z rolnictwem.

Warmińsko-mazurscy rolnicy zaapelowali do ministra rolnictwa o ogłaszanie większej ilości przetargów ograniczonych - prosili go o to na spotkaniu, które przed świętami odbyło się w Olsztynie.

- W myśl ustawy, która weszła w życie w grudniu 2011 będzie się zwiększała ilość przetargów ograniczonych. Agencja chce jak najszybciej sprywatyzować swoje zasoby, ale jednocześnie zamysł jest taki, by ziemia agencyjna powiększała gospodarstwa już istniejące lub też była przeznaczana na tworzenie nowych rodzinnych gospodarstw rolnych - powiedział Szymocha.