Protestujący polemizują z Arturem Radwanem, domagając się rzetelnego przedstawiania w mediach problemów rolnictwa.

Proponujemy tekst ku rozwadze:

Program otwarcia wystawy rolniczej przedstawia się następująco: godz. 11:00 – przyjazd nierogacizny i bydła nierogatego, godz. 12:00 – przybycie zaproszonych gości, godz. 13:00 – wspólny obiad. Dobrych tekstów o rolnictwie jest tyle ile dobrych dowcipów o rolnikach w polskim Internecie. Praktycznie ich nie ma. Są tylko dobre komentarze pod serwowanymi z niedbałością faktami.

Mieszczuch przyjeżdża na wieś. Nie wie która godzina, więc podchodzi do rolnika dojącego krowę.

- Przepraszam, która godzina? Rolnik podnosi wymię i mówi: – Za pięć dwunasta.

- Oooo! Pan poznaje godzinę po ciężarze wymienia?

- Nie, ale jak je podnoszę, to widzę zegar na wieży ratuszowej.

Co się dzieje, gdy dziennikarz z redakcji dużego dziennika zabiera się do pisania o rolnictwie? Nie pozostaje mu nic innego, jak zabrać się zza biurka i merytorycznie wyjechać na wieś. Rzetelność dziennikarska zobowiązuje. Odpowiedzialność za słowo i czytelnika. Na wsi i w mieście.

Z pozoru genialny tytuł: „Unię najlepiej doją rolnicy: Kombinują jak mogą, aby wyciągnąć dotacje”. Tekst trafia w „dziesiątkę”. Przedruki w Sieci i w kioskach. Choćby ten na Forsal.pl pt. „Rolnicy w Polsce od młodego są przyuczani do kombinowania” (17.08.13 r.). Autorem artykułu jest Artur Radwan. Doświadczony dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej”. Z wykształcenia prawnik. Dotychczas rolnictwo nie było tematem wiodącym w jego dorobku. I to właśnie pana redaktora, nawiązując do wcześniejszego dowcipu, chcemy zapytać tą polemiką, która jest godzina?