Sejm zajął się przedstawioną przez ministra środowiska „Informacją o gospodarowaniu wodami w Polsce w latach 2012–2013”.

Omawiając dokument, wiceminister Stanisław Gawłowski uwzględnił kwestie gospodarowania wodami przez rolnictwo. W 2012 r. pobór wód wyniósł ponad 10 830 mln m3. - Jeżeli chodzi o wielkości dotyczące poboru wód na potrzeby ludności i gospodarki, przeważa pobór wody na cele produkcyjne, który wynosi  71 proc. - mówił. - Pobór na cele eksploatacji sieci wodociągowej wynosi 19 proc., natomiast na nawadnianie w rolnictwie i leśnictwie wynosi 10 proc.

Możliwości nawadniania nie są rewelacyjne:

- Z 6407 tys. ha zmelioryzowanych gruntów tylko 413 tys. ha jest wyposażonych w urządzenia umożliwiające nawadnianie. W 2012 r. nawodnienia prowadzono zaledwie na powierzchni 111 tys. ha. Pojemność użytkowa rolniczych zbiorników wodnych na koniec 2012 r. wynosiła 274 mln m3. Poprawiła się liczba urządzeń objętych utrzymaniem. Procent cieków naturalnych objętych utrzymaniem wzrósł z 38 proc. w 2011 r. do 46 proc. w 2012 r. W 2012 r. z 47 proc. do 58 proc. zwiększyła się również długość cieków uregulowanych.

Poseł Anna Paluch, Prawo i Sprawiedliwość, stwierdziła, że wobec opóźnienia wdrażania dyrektywy azotanowej Komisja Europejska wniosła do Trybunału Sprawiedliwości skargę. - Dlaczego reakcja rządu nie jest adekwatna do problemów, jakie w tym zakresie występują? – pytała poseł. - Polega ona bowiem głównie na zwiększaniu powierzchni obszarów szczególnie narażonych, a to w zasadzie jest droga donikąd. Trzeba się dogadać z ministrem rolnictwa i zastanowić, w jaki sposób eliminować te azotany przy oczyszczaniu ścieków komunalnych i wypracować właściwe metody stosowania ich w rolnictwie. Skąd wynikają te opóźnienia?