Zarząd Izby zwraca uwagę na to, że równie szkodliwe, a może nawet i bardziej niż wędzenie produktów jest np. grillowanie. Dlatego nie ma przeciwskazań, aby wprowadzić obostrzenia prawne również w tym zakresie. - Spożycie zatem mięsa po takiej obróbce, może prowadzić do powstawania nowotworów, miażdżycy i wielu innych chorób! Wobec powyższego, spróbujmy zatem na forum europejskim zainicjować powstanie dyrektywy, która zakaże europejczykom grillowania w sobotnie popołudnia, gdzie taki sposób konsumpcji i spędzania wolnego czasu - jest już wręcz przedmiotem kultu! Propozycja wdaje się być absurdem, jednak ma solidne podwaliny i zamiary prozdrowotne! Wracając do sedna rzeczy: czemu zatem nam, którzy smak dobrze uwędzonej szynki czują w ustach od dziesiątek lat i przy każdych niemal Świętach - zabrania się hołdować tradycji we własny sposób i skazuje na zakupy w marketach: topionej w chemikaliach, „wędzonej" szynki „Dziadziusia i/lub Babuni", o zawartości mięsa na poziomie 60 proc.? - czytamy w liście.

Pomorska Izba Rolnicza apeluje do wszystkich, w tym do europejskich parlamentarzystów, do polskiego Sejmu i Senatu, do urzędników, szczególnie do tych, którzy „produkują nowatorskie, prozdrowotne dyrektywy" - o rozsądek i umiar, a także o mądrość i obiektywizm.