PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Ardanowski zostaje

Ardanowski zostaje Jan Krzysztof Ardanowski; fot. MRiRW

Autor: Marzena Pokora-Kalinowska

Dodano: 14-03-2019 15:15

Tagi:

Sejmowa Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi rozpatrzyła i zaopiniowała dziś poselski wniosek o wyrażenie  wotum nieufności wobec ministra rolnictwa i rozwoju wsi Jana Krzysztofa Ardanowskiego, opowiadając się za odrzuceniem wniosku.



Trzy i pół godziny obrad, zarzuty o niemerytoryczność wniosku i działanie polityczne ze szkodą dla rolnictwa - tak można streścić zakończone właśnie posiedzenie komisji.

Przedstawicielka wnioskodawców, poseł Dorota Niedziela z PO, powtórzyła argumenty, zapisane we wniosku o odwołanie ministra Ardanowskiego.

Więcej: Ardanowski musi odejść?

Jak mówiła, minister przedłuża błędy swojego poprzednika i dodaje do nich własne. Powoduje upadek inspekcji weterynaryjnej i uznanych polskich marek. Nie ma środków na dofinansowanie inspekcji, gdyż spada budżet przeznaczany na rolnictwo. Jest brak nadzoru nad inspekcjami odpowiedzialnymi za żywność. Minister snuje publicznie insynuacje na temat podobnych sytuacji w innych krajach, co może tylko pogłębiać kryzys.

Rozszerza się ASF – stwierdzono już 213 ognisk, rekordowo dużo w ubiegłym roku, w okresie urzędowania Ardanowskiego. Wybijane są świnie i „znikają” gospodarstwa, a rodziny zostają bez środków do życia. Rośnie import wieprzowiny – o 8,1 proc. w ubiegłym roku, w porównaniu z rokiem poprzednim. Gospodarstwa są bez pomocy, tracone są uprawnienia eksportowe i 270 tys. osób z branży jest zagrożonych. Za czasu rządów PiS dwukrotnie mniej wydano na bioasekurację, niż na nagrody w resorcie.

„Doszczętnie zniszczono markę polskiego konia arabskiego czystej krwi”, zapowiedzi naprawy sytuacji nie potwierdziły się, a ostatnia aukcja w Janowie kosztowała wielokrotnie więcej, niż wyniósł osiągnięty z niej zysk.

„Kłamstwa suszowe” i „sposób postępowania z rolnikami” po ubiegłorocznej suszy to kolejne zarzuty. 83 proc. gmin objęła susza, była gorsza od wszystkich udokumentowanych od co najmniej 20 lat. 2,2 mld zł to „subiektywnie oszacowane straty”, potem nastąpiło kreowanie rzeczywistości przez ministra. Kwestionowano daty ubezpieczenia i obcięto o połowę odszkodowania. Wojewodowie nie podpisywali protokołów, a rząd przyznał, że korzysta z rozwiązań poprzedników. Do dziś ukrywane są informacje o skutkach suszy, co potwierdza błędy i mniejszą pomoc, niż obiecana.

W związku z „brakiem sprawczości”, posłowie PO wnoszą o odwołanie ministra.

Głos zabrali najpierw goście komisji.

Stanisław Ojdana, Polski Związek Zawodowy Rolników, pytał o cel wniosku: czy ma to być spektakl, czy chodzi o odwołanie. A problemów w rolnictwie jest wiele. Czy PO, mając na celu odwołanie ministra po 7 miesiącach, chce służyć polskiemu rolnictwu, czy chce pogłębić problemy polskiej wsi przed wyborami? Bałagan w resorcie, zastany po poprzedniku, to wiele problemów do rozwiązania, a środki były rozdysponowane, jak obejmował stanowisko. ASF jest 2014 roku, było kilku ministrów, którzy nic nie zdziałali. Minister Jurgiel zapowiadał uporanie się na Podlasiu  z wirusem – tymczasem "to dziki załatwiły ministra". Zgodził się z tym, co zapisano we wniosku, że to człowiek przenosi wirusa ASF – tym człowiekiem jest weterynarz – mówił. Problem wołowiny jest „nakręcany” przez konkurencję - ocenił.

Marcin Bustowski z ZZRR "Solidarni" podkreślił, że za Janów odpowiada minister Jurgiel. Natomiast wskazać trzeba, że budżet na rolnictwo miał być wyższy, a spadł w porównaniu z okresem PSL. Elewarr nie wie, co i za ile skupuje,  gospodarstwa zagrożone są upadkiem i jest potrzeba przesunięcia dużych środków na ochronę rolników. Banki odbierają sprzęty rolnikom, ARiMR będzie żądała zwrotu dotacji. Trzeba powołać instytucję, która pozwoli walczyć o miejsce polskiej żywności w marketach. Czas oddłużyć polskie rolnictwo, powstrzymać egzekucje prowadzone w polskich gospodarstwach, a KOWR rozwiązać, oddając ziemię w leasing- mówił.

Sławomir Izdebski z OPZZRiOR ocenił, że bierzemy udział w „żenadzie”, należałoby ocenić najpierw skutki rządów PO i jego sukcesy w walce z ASF i w odstrzale dzików. Zaapelował, żeby zabrać się za robotę.

Władysław Serafin, przewodniczący KZRKiOR, ocenił, że trzeba rozmawiać o postawie ministra, a nie o polityce. Minister skorumpował związki i organizacje zawodowe – jak mówił, z funduszy promocji „wyprowadzono” wiele środków, m.in. OPZZRiOR wyprowadził 2 mln zł na fundusze wieprzowiny. Nadużycia w Copa Cogeca sięgają 2010 roku (podwójne finansowanie składek organizacji i podstępne wyrzucenie KZRKiOR z organizacji unijnej), naruszono konstytucję w sprawie finansowania Copa Cogeca i przy ustawie o KGW.

Izdebski był zaskoczony taką wypowiedzią – zaapelował do ministra o wypłacenie tych rzekomo przyznanych OPZZRiOR pieniędzy. Stwierdził, że są wyprowadzane pieniądze, ale OPZZ nie bierze w tym udziału, co udowodni.

Przemysław Niwiński, rolnik, podziękował ministrowi za podniesienie zwrotu akcyzy dla hodowców bydła i rozdzielenie produkcji roślinnej i zwierzęcej przy szacowaniu szkód. Bronił hodowli konia. Jak mówił, minister zapowiadał, że fundusze promocji („wycieczkowe”) będą zlikwidowane, ale minister nie zrealizował obietnic. Polska Federacja nie trzyma dyscypliny finansowej, nie ma też zapowiedzianej reformy izb rolniczych.

Marian Dembiński, "Solidarność" rolnicza, stwierdził, że jego związek broni ministra: jest on bardzo aktywny, zastrzeżeń zgłaszanych nie neguje. Mówca chciałby zwrócić uwagę, jaki jest ciężar gatunkowy zarzutów: „dla rolników araby to pikuś”, ważniejsza jest dochodowość i reakcje ministra na to, co dotyka ich gospodarstw. Jeśli chodzi o suszę, to rząd odpowiedział na problem dużą kwotą wsparcia finansowego. Nie dostały pomocy największe gospodarstwa, mniejsi dostali pomoc niespotykaną wcześniej. ASF jest problemem długotrwałym, dzików nie wystrzelano wtedy, gdy wirus się pojawił, nie ogrodzono terenu, więc mamy teraz problem – a dziki trzeba wystrzelać. Ustawa o spółdzielniach, KGW, prace nad izbami, akcyza, powrót do uboju rytualnego – to sukcesy ministra.

Tomasz Ognisty, reprezentujący też rolniczą "Solidarność" z opolskiego, stwierdził, że „grupa interesu z lat 90.” teraz traci pozycje – stąd atak na rząd PiS. Wskazał, że ziemia na jego terenie trafiała w obce ręce. Handel nawozami jest w obcych rękach. Rolnik chce dobrze sprzedać i dobrze kupić, a to posłowie mają firmy chemiczne służące rolnictwu. PO nic nie miała do zaprezentowania przez 8 lat, chce teraz tylko, aby o niej mówiono.

Poseł Kazimierz Plocke poparł wypowiedź poseł Doroty Niedzieli. Mówił, że minister nie dba o dochody rolników, spadają wydatki na rolnictwo, a rośnie kadra i wydatki „dla swoich”. VAT na napoje i soki nie powinien być podwyższany. Interwencyjny skup jabłek jest badany, dlatego ta sprawa nie będzie na razie komentowana. Ustawa oddłużeniowa nie jest dobrym prawem, projekt zmian w ustawie o kształtowaniu ustroju rolnego nie będzie korzystny dla rolników, ale dla mieszkańców miast i deweloperów.

Grzegorz Sybilski, ZZRR „Solidarni”, wskazał, że minister wziął w obronę hodowców zwierząt, chroniąc hodowle zwierząt futerkowych i ubój rytualny. Potrzebne jest jednak oddłużenie gospodarstw i praca nad inspekcją chroniącą żywność.

Poseł Teresa Hałas, przewodnicząca rolniczej „Solidarności”, stwierdziła, że argumenty nie są mocne i nie dotyczą ministra – więc są na starcie „spalone”. Inspekcja do spraw bezpieczeństwa żywności została zablokowana, odpowiedzialności za to nie może ponieść minister Ardanowski. Ustawa o spółdzielczości, wzrost zwrotu akcyzy – to dobre sprawy, czas ministrowania Ardanowskiego nie był długi, a był trudny – zrobił on wszystko, aby były pieniądze na pomoc, a błędy obciążają administrację, nie ministra. ZZRI „S” uzyskał wsparcie na jeden projekt z funduszy promocji, to było kilkaset tysięcy na promocję wieprzowiny – podkreśliła poseł. Pomimo, że minister jest członkiem związku, nie wspiera go w żaden szczególny sposób.

Poseł Zbigniew Dolata okazał współczucie poseł Niedzieli, że musiała odczytać ten wniosek o odwołanie. Wniosek jest „wątły” – a raczej: to „kompletna kompromitacja”. Eksport wołowiny rośnie, błędem jest rozprzestrzenianie fałszywych informacji na temat złej jakości polskiej żywności. ASF obciąża rządy PO – nic nie zrobiliście, głosowaliście za dwoma specustawami – mówił poseł. Opinie o ograniczaniu epidemii są dobre dla rządu. „Himalaje hipokryzji” - to zaprezentowana ocena walki z suszą: PO nie zrobiła części tego, co PiS. Chciałoby się mieć opozycję bardziej kompetentną - podsumował.

Poseł Robert Telus przyznał, że opozycja ma prawo wnosić o odwołanie ministra - i robi to, aby zaistnieć w mediach, bo nie ma żadnego programu. Powtórzono te same wątki, które poruszano w poprzednich wnioskach wobec ministra Jurgiela. Wniosek jest „ładniej napisany, ale nie ma tu żadnej merytoryki” – ocenił poseł. Jak mówił, rolnictwo było od lat zaniedbywane, rozprzedawano handel i przetwórstwo. Minister zaproponował holding spożywczy, aby rolnicy mieli wpływ na ceny. Wtedy, kiedy rozpoczęły się rozmowy z rolnikami, złożono wniosek – czy chodzi o hucpę polityczną, czy o dobro rolnictwa? – pytał.

Poseł Zbigniew Ajchler (PO) poparł wniosek klubu. Opozycja ma najlepsze zakłady w Polsce pod względem efektywności gospodarowania, a państwo nie mieliście odwagi zrobić gali – mówił. Opozycja nie jest głupia, a praktyczna – podkreślał. Tymczasem sytuacja na rynkach rolnych pogarsza się, coraz więcej rozbieżności jest między wcześniejszymi obietnicami  a obecnymi projektami ustaw. Skłócono małych z dużymi. Rządowi chodzi tylko o głosy, manipuluje nastrojami. Nie wdrożono działań, które mogłyby wpłynąć na dochodowość rolników.

Poseł Stanisław Żmijan zwrócił się do ministra Ardanowskiego z pytaniem o realizację rozbudzonych nadziei: deklaracja o przygotowaniu i posiadaniu ponadstandardowych rozwiązań nie dała efektów. Stąd właśnie złożony wniosek – nie chodzi o politykę, ale o efekty. Ardanowski pewnie miał pomysły, ale kampania wyborcza wymusiła obietnice składane „na ścierniskach”, a dziś są kolejne propagandowe obietnice. Nie ma odszkodowań za zaniechanie hodowli świń i po suszy. Upadają gospodarstwa. Zastanówcie się sami - zaapelował poseł.

Poseł Mirosław Maliszewski (PSL) przypomniał, że składano też wnioski o odwołanie ministrów PSL. A co do zarzutów – o hucpie mówiono też wtedy, gdy broniono ministra Jurgiela, a zaraz potem go odwołano, więc coś w tym było. Teraz nastąpiła zła zmiana, także ze względu na czynniki charakterologiczne, arogancję ministra. Dlatego poseł uznał, że klub nie ocenia deklaracji, ale dokonania ministra. Holding spożywczy pozostał wirtualny, a po cichu kolejne zakłady są sprzedawane i budowany są chińskie holdingi. 50 proc. budżetu rolników to zysk ze sprzedaży – a ten nie następuje. Elewarr przyniósł straty – a ma być podstawą holdingu - wyliczał poseł.

Poseł Norbert Kaczmarczyk stwierdził, że minister Ardanowski „nie jest czarodziejem”. Prace idą powoli, ale idą. Przez lata trwały zaniechania, niskie limity cukrowe powodowały upadek cukrowni. Pokazujcie państwo, jak dojść do rozwiązań, a nie wymieniać ministra – zaapelował. Jak ocenił, trzeba pomagać, a „politycy nie powinni lansować się na sytuacji w rolnictwie”. Potrzebne są dobre pomysły. Mniej populizmu, więcej roboty – mówił.

Poseł Duda zwrócił uwagę na zapis z wniosku, sugerujący, że inspekcja unijna stwierdziła więcej nielegalnych ubojów. Według wniosku minister Ardanowski jest odpowiedzialny za wszystko: suszę, duże urodzaje, zbytnią emocjonalność – to wniosek typowo polityczny, wymierzony w ministra, który stara się zmienić podejście do polskiego rolnictwa - przekonywał.

Poseł Marek Sawicki stwierdził, że jako były minister starał się nie recenzować ministrów, „bo wie, jak trudna to robota”. Współczuł ministrowi i ironicznie gratulował podzielenia organizacji rolniczych. Jak uznał, wniosek jest zwięzły. Bilans handlowy jest gorszy – wskazywał były minister. Mówił też o tym, że nagrano w listopadzie program, w którym wystąpili lekarze weterynarii – i nie zareagowali, aż do emisji programu. Jak przyznał, przez wiele lat próbował powołać inspekcję żywności – sanitarna ma wciąż przewagę nad innymi. Sukces eksportowy może się skończyć, jeśli nie będziemy mieli sprawnej inspekcji - wskazywał.

Poseł Piotr Kaleta stwierdził, że wsparcie, ochrona i rozwój polskich gospodarstw to cele ministra. Trzeba o tym rozmawiać i kontynuować przyjętą linię ministra, która jest akceptowana przez rolników.

Poseł Krzysztof Szulowski podkreślił, że jedną czwartą wniosku zajmuje ASF. Choroba ta rozprzestrzenia się na wielkim obszarze świata, a specyfika choroby powoduje, że trudno ją wyeliminować, jeśli jest wśród dzikich zwierząt. Potrzebne jest walczenie z dzikami, które stają się siewcami wirusa po wyzdrowieniu z ASF. W naszym klimacie ta choroba nas przeżyje – mówił poseł i określił zarzuty PO jako absurdalne, bo to PO popełniło błędy, nie prowadząc odstrzału dzików od razu, jak pojawiła się choroba.

Poseł Ryszard Bartosik (PiS) podkreślił ogromne środki przeznaczone na walkę ze skutkami suszy i na odszkodowania. Takich pieniędzy dotąd nie było po klęsce suszy. Podkreślił otwarcie na mniejsze gospodarstwa – za to należy podziękować ministrowi. Problemy są i będą, ale tak jak radzi sobie minister, dawno nikt sobie nie radził - ocenił.

Poseł przewodniczący Jarosław Sachajko stwierdził, że wtedy kiedy minister obejmował stanowisko, uznał, że jest on osobą, która uwolni potencjał polskich rolników. Niestety te 8 miesięcy to było gaszenie pożarów – to też ważne, ale oczekiwałem wielkiej inicjatywy legislacyjnej: uwolnienia roślin białkowych w paszach spod rygorów, zmian dotyczących upraw konopi włóknistej, zmiany w izbach rolniczych, tymczasem nie będzie to podjęte - mówił poseł. Fundusze promocji, połączenie inspekcji -tego nie ma. RHD to ustawa, która powinna być przyjęta lata temu, to skandal, że nie było jej wcześniej – tu ukłon do ministra, że to przeprowadził - wskazał poseł. Brak legislacji, a tylko gaszenie pożarów nie pozwala na pochwalenie ministra, bo to nie pozwala rolnikom zarabiać, a rolnicy powinni móc zarabiać, a nie żyć z dotacji.

Minister Jan Krszysztof Ardanowski podziękował za wszystkie głosy. Jak stwierdził, ktoś kto nie rozumie złożoności problemów rolnictwa, nie nadaje się na stanowisko ministra. Jak mówił, wolałby zajmować się strategiczną analizą, jak zmienić funkcjonowanie polskiego rolnictwa i bardzo złe uregulowania, np. prowadzące do opanowania rolnictwa przez podmioty, które nie liczą się z polskimi rolnikami.

Zmienia się UE. Rolą ministra jest nie tylko programowanie przyszłości – a nie ma rozwiązań, które spotykałyby tylko poparcie, łatwych do wprowadzenia – w MRiRW zbiegają się złożone problemy rolnictwa. Dzisiaj nie dyskutujemy o całej sytuacji rolnictwa, a minister na co dzień rozmawia o tym z rolnikami i ceni sobie eksperckie podejście do spraw wsi. Jak stwierdził, nie odniesie się do wszystkich poruszonych problemów. Wniosek ma inne motywy, niż rozwiązanie problemów rolnictwa – przyznał. Pojawiają się problemy rzeczywiste, które parlament musi rozstrzygnąć.

Nie bagatelizując wniosku minister uznał, że wotum daje szansę odniesienia się do zarzutów. Jak mówił, zastanawia się, czy wniosek ten zmierza do oceny jego działania – a chciałby takiej oceny. Wniosek zawiera raczej zarzuty wobec PiS, ktoś go napisał, a poseł Niedziela odczytała. Chciałby natomiast skoncentrowania się na tym, co on zrobił przez 8 miesięcy – ale przecież musi odnieść się do konkretnego wniosku, więc go przeanalizuje.

Zarzuty zostały sformułowane jako „kryzys polskiego sektora wołowiny” – mówił. Minister przypomniał, że w legalnie działającym zakładzie ubito zwierzęta bez obecności lekarza weterynarii. Zdarzenie jest oceniane przez policję i prokuraturę i konkretne osoby poniosą odpowiedzialność. Konsekwencją było rozpętanie ataku na całą polską żywność. Konsumenci mogą poczuć się zagrożeni, więc wszystkie działania zmierzały do zapewnienia, że mięso nie niesie zagrożenia dla konsumentów.

Po kontrolach dostrzeżona drobne problemy, podjęto działania naprawcze. Nie wskazano, aby mięso było toksyczne, szkodliwe. Tymczasem poseł Niedziela twierdzi, że nastąpił „nielegalny ubój chorych krów”, a krowy te nie mogły wstać, ale nie były chore - mówił minister. Takie sformułowanie, oraz drugie, że mięso nie nadawało się do spożycia – podczas gdy mięso nadawało się do spożycia – zamieszczone w dokumencie sejmowym jest działaniem na szkodę wizerunku polskiej wołowiny. Również twierdzenie, że nie był to przypadek incydentalny, ale element patologicznego systemu nadzoru minister ocenił jako „gruby zarzut”. Tymczasem kontrole nie potwierdziły ubijania chorego bydła i nie działania systemu nadzoru. Dlatego minister zapowiedział wystąpienie o ujawnienie i podanie podstawy do stwierdzenia nieszczelności systemu nadzoru i szerszego występowania nielegalnego uboju.

Jak powtórzył, wniosek nie daje mu podstaw do stwierdzenia, czy ma się tłumaczyć z własnych działań, czy też całego PiS, a może jeszcze błędów wcześniejszych rządów. Odniósł się np. do zarzutu, że PiS wymieniał pracujących w wielu instytucjach. Odnosząc się do drugiego „grubego” zarzutu o braku fachowości nadzoru weterynaryjnego minister stwierdził, że dr Paweł Niemczuk jest lekarzem weterynarii. Minister ma zaufanie do inspektoratu weterynarii, zapowiedział jego wzmocnienie, także personalne. Wymiana zastępcy GLW była następstwem zastosowania przez niego różnych standardów wobec przemieszczania zwierząt w strefach: różnych dla Polski i zagranicy, a nie protestów rolników na autostradzie. Minister podkreślił, że ocena pracowników wynika z ich kompetencji, a nie ukończonych szkół. Wskazał, że np. poseł Niedziela jako wiceminister środowiska nadzorowała instytucje zarządzania wodą, co do których nie miała wykształcenia.

Obecnie poziom cen wołowiny wrócił do stanu wyjściowego, importerzy nie zerwali kontraktów – minister oczekuje podania konkretów, na jakiej podstawie sformułowano zarzut, że stało się inaczej. Zapowiedział, że jeśli nie przedstawi się konkretów, będzie musiał na sali plenarnej odpowiedzieć ostrzej.

Promocja wołowiny zostanie wsparta dodatkowymi środkami z funduszy promocji – zapowiedział.

Minister podkreślił, że takie podejście, jak we wniosku, szkodzi Polsce.

Odnosząc się do drugiego zarzutu minister stwierdził, że ASF nie można lekceważyć, nikt na świecie nie potrafi z tą chorobą walczyć. Szukana jest szczepionka, nie ma jednak nadziei, że powstanie w ciągu kilku lat. Minister uznał, że być może można było zdusić chorobę w zarodku w 2014 roku, ale działań nie podjęto. Niejasne było wówczas stanowisko naukowców – dlatego minister podkreślił, że jest daleki od oceniania działań podejmowanych w celu zwalczania choroby. Wbrew temu, co zapisano we wniosku, z międzynarodowych gremiów naukowych i nadzorujących bezpieczeństwo żywności płyną głosy uznania i solidarności dla tego, co jest robione w Polsce. Za kuriozalne uznał więc minister stwierdzenie, że wybijanie dzików jest działaniem nielogicznym – prosił o wskazanie, którzy to "ludzie nauki" mówią, że nie trzeba ingerować w populację dzików.  Stwierdzenie, że to ludzie są winni – w domyśle rolnicy – roznoszeniu choroby jest nieuprawnione - podkreślił. Można zastanawiać się, czy dostarczający usługi do gospodarstw nie roznoszą choroby, ale rezerwuarem są dziki. Żadna bioasekuracja  - a minister uznał, że wiele działań jest niemożliwych do wdrożenia np. w starych budynkach – nie pomoże, dokąd nie uporamy się z dzikami. Minister stwierdził, że ze stwierdzenia, że robi z dzików kozła ofiarnego, nie będzie się tłumaczył, ale dziki trzeba zwalczać. Jak podkreślił minister, popełniono wiele błędów, trwa dochodzenie i będą wyciągnięte konsekwencje, także wobec lekarzy weterynarii.

We wniosku porównano środki wydawane na bioasekurację i premie dla zatrudnionych w okołorolniczych instytucjach. Minister stwierdził, że na nagrody trafiły środki, „które się z mocy prawa należą”, a zatrudnienie w administracji zmniejszyło się.

Od września do dziś wystąpiło jedno ognisko ASF – mówił minister, dodając, że jego wpływ był na to niewielki. Jest dużo chorych dzików. Kto przeszkadza w ich odstrzale? – pytał.

Kolejny temat to „upadek hodowli koni arabskich i marki Pride of Poland”. Jak stwierdził, hodowla koni w Polsce to nie tylko hodowla koni arabskich.

Po stwierdzeniu, że precyzyjnie odnosi się do „głupot, które napisała” poseł Niedziela, minister kontynuował, odnosząc się do argumentów o spadku wpływów z aukcji koni – jak przypomniał, zawierane transakcje były wcześniej powiązane z innymi należnościami. Zapowiedział poprawę nadzoru nad państwowymi hodowlami. Zamiar sprywatyzowania hodowli został już przez ministra Jurgiela wyjaśniony – podkreślił Ardanowski. Jak mówił, poprzednio dochodziło do wątpliwych decyzji związanych z przeprowadzaną prywatyzacją i zamiarem doprowadzenia do niej także wobec 11 spółek strategicznych. Stan hodowli koni w Polsce jest od lat podobny, zmieniają się sposoby hodowli i transfer embrionów pozwala na dawanie większego potomstwa przez klacze. Podaż wzrosła, czego nie można powiedzieć o popycie. Ceny koni spadają. Sprzedaż koni trwa i jest prowadzona na bieżąco. Na sytuację ekonomiczną stadnin ma wpływ wiele czynników, nie zawsze sprzedaż. Na hodowli koni interesów się nie robi, ale polski zasób genetyczny będzie zachowany, a stadniny nie zostaną sprywatyzowane – zapowiedział minister.

Jak przyznał, spadły dochody we wszystkich gałęziach rolniczej produkcji, nie tylko w stadninach.

Podjąłem decyzję, że czempionat wraca do Janowa – mówił minister.

Odnosząc się do zarzutów związanych z suszą minister przypomniał, że była w tym roku wyjątkowo duża. Nie czekając na ocenę skutków suszy, zabezpieczano środki na pomoc. Potem susza rozszerzała się, środki zwiększano, przeznaczając ostatecznie rekordowe kwoty na pomoc. Jak mówił minister, wątpliwości powstałe przy szacowaniu można było wyjaśnić jednym telefonem do MRiRW. Podjęto ponadstandardowe działania po suszy. To z suszą trzeba walczyć, a nie ze skutkami suszy – stwierdził minister.

Dodał, że puszcza mimo uszu inwektywy, jakie są we wniosku.

– Oddaję się w Państwa sprawiedliwą ocenę i proszę, abyście rozpatrzyli ten wniosek tak, jak on na to zasługuje – podsumował minister i podkreślił gotowość do rozmów, choć ten wniosek jest wnioskiem politycznym, a w sensie merytorycznym zarzutów nie dostrzega.

Poseł Dorota Niedziela uznała składany wniosek za możliwość egzekwowania politycznej odpowiedzialności, to okazja do dyskusji – mówiła. Odnosząc się do wysłuchanych argumentów uznała, że minister Ardanowski odpowiada za trzy lata rządów PiS.  Jak mówiła, odniosła się do nieudolności zarządzania kryzysem na rynku wołowiny. Straty po suszy są cztery razy wyższe niż pomoc, stąd wynika odczucie braku należytej pomocy. Stadnina w Janowie miała zysk, teraz ma straty. Jak stwierdziła, nie ma możliwości przedstawienia wszystkich argumentów. Pytała o zaangażowanie się ministra w zapowiadane podwyższenie VAT na soki, brak wypłaty przez Eskimosa. Jak stwierdziła, wniosek jest dobrze napisany, a minister traci poczucie bezpieczeństwa i atakuje posła. Pytała, dlaczego nie przygotowano jeszcze podstaw działania dla narodowego holdingu. Jak stwierdziła, jeśli minister nie traktuje poważnie wniosku, to nie zna problemów rolnictwa – a ona może podać źródło wszystkich zarzutów. Poseł podsumowała, że wniosek jest zasadny i dobrze napisany.

Poseł Dolata postawił wniosek formalny o przeprowadzenie głosowania. Poseł Sachajko usiłował oddać głos ministrowi Jurgielowi, który o to zabiegał – ale przegłosowano wniosek formalny i postanowiono o zakończeniu dyskusji.

Minister Jurgiel zabrał jednak głos i przypomniał, że zarzuty wobec hodowli koni były już badane i postawił wniosek o skierowanie do NIK wniosku o zbadanie funkcjonowania trzech stadnin i o uzyskanie informacji o stanie prowadzonych wobec nich śledztw.

Komisja odrzuciła wniosek o przyjęcie wotum nieufności. Sprawozdawcą będzie poseł Zbigniew Dolata.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (24)



FORUM TYMCZASOWO NIEDOSTĘPNE

W zwiazku z ciszą wyborczą możliwość dodawania komentarzy została tymczasowo zablokowana.

  • Iza 2019-03-16 10:17:29
    Rolnik ,który nie ubezpieczył uprawy otrzymał / jak otrzymał ...założenie / 50 % suszowego ... to daje do myślenia ... przymus ubezpieczania w prywatnych , przez nikogo nie kontrolowanych skutecznie ubezpieczalniach , które i tak jak już uznają szkodę to wypłacą tyle co składka ... Ale dobre i to , bo za PO,PSL - nul , 0 . ni ma piniedzy - bo teraz my kradniem ...przez 8 lat.
  • filip 2019-03-15 16:40:17
    a tu dwa zla i tralala
  • Iwona 2019-03-15 14:34:56
    PiS realizuje wytyczne UE i za nic w świecie nie chce z nich się wyłamywać . Polityka totalitarno-socjalistyczna - wersja dużo ostrzejsza. Skutki: zniknie całkowicie rolnictwo Polskie . Zostaną tylko globalne korpo farmy - fermy z paszą dla ludzi .. tu w zasadzie trzeba się też zatrzymać bo gatunek ludzki zaczyna mieć miejsce również coraz niżej w szeregu. Tak więc PiS w sposób miękki , rozdając dotacje i swoje socjale chce po ciuchu wdrożyć wszystkie pkt również " zrównoważonego rozwoju " Czym to się zakończy ? Polecam odwołać się do własnej wyobraźni . Śmieszne wotum to przedstawienie dla ludzi,żeby publicznie namaszczać swoich kacyków na stanowiskach jakie piastują bo co tu ukrywać, toż to człowiek i od czasu do czasu zaczyna się martwić tym co wyprawia. PiS-PO jedno zło .
  • hahahaha 2019-03-15 14:01:43
    Brudzinski nazwał tego pana chłopkiem roztropkiem i powiedział ze go załatwi jak znowu przyjedze ze swoją ferajną do Wwy
  • Paweł 2019-03-15 10:20:24
    Co tak ten minister narobil .bajeczki to niech dziecia opowiada a nie rolnika sytlacja na wsi jest zla
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.