- W środę wyjechaliśmy na wakacje z dziećmi – mówią właściciele gospodarstwa. – Wszystko było dobrze. W piątek świnie miały badaną krew, wynik był negatywny. We wtorek 3 świnie dostały gorączki. To nasze własne prosiaki. Zgłosiliśmy chorobę do powiatowej weterynarii. Ponieważ mieliśmy opłacone wczasy, zdecydowaliśmy się wyjechać. W gospodarstwie został kuzyn. Teraz dostajemy wiadomość, że to ASF. Nie wiem, co się stało – i jak. Wszystko mamy ogrodzone, jest pełna bioasekuracja. Wracamy do gospodarstwa.

W gospodarstwie jest 88 sztuk świń. Sytuację potwierdza dalszy sąsiad.

- Widziałem, że lekarz powiatowy uczepił już na bramie tablicę, że jest ASF - i zakaz wstępu. To dziwna sytuacja. W piątek przyjechał lekarz i zapowiedział perlustrację u mnie i u sąsiada. Poprosiłem, żeby najpierw u mnie pobrał krew, bo ja jestem większy, mam 600 sztuk – i tak się stało. W poniedziałek mieliśmy wynik tego badania – był negatywny. We wtorek sąsiadowi zachorowały świnie. Ten sam doktor bierze krew i jest ASF. Przed perlustracją nie było choroby, po przyjeździe lekarza jest ASF. Tak już było wcześniej w Witulinie. Powiedziałem lekarzowi weterynarii, że dzieje się coś dziwnego.

Hodowcy mówią, że zapowiedziano wybijanie świń bez badania krwi, jeżeli tylko lekarz stwierdzi temperaturę u świń.  W upały podwyższone temperatury są bardzo częste.

Wystąpienie ASF oznacza, że przez 40 dni świnie nie będą odbierane, rolnicy zapowiadają występowanie o ubój przerośniętych świń w związku z brakiem dobrostanu.

Podobne sytuacje zdarzały się już wcześniej.

Więcej: Marnotrawstwo w świetle prawa – utylizacja 300 zdrowych świń

MRiRW nie wie, ile świń zutylizowano z powodu przerośnięcia

Na stronie internetowej GIW nie ma komunikatu potwierdzającego ten przypadek zachorowania.

Dziś potwierdzono natomiast cztery inne przypadki u świń, wszystkie w małych gospodarstwach, w największym z nich było 51 sztuk - łącznie miałoby być czterdzieści pięć ognisk choroby u świń domowych od początku występowania ASF w Polsce (tj. od 17 lutego 2014 r.), a dwadzieścia dwa w bieżącym roku.

Mamy więc 23. ognisko u świń w tym roku, tym razem w stosunkowo dużym gospodarstwie, z pełną bioasekuracją i pozostającym pod stałą i bieżącą opieką weterynaryjną.

Jak się okazuje - i to nie chroni przed chorobą.

 

 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!