Nowe Prawo wodne zmienia system ochrony wód przed zanieczyszczeniami azotanami ze źródeł rolniczych.

-  Mianowicie do tej pory były wyznaczane tzw. OSN, czyli obszary szczególnie narażone na zanieczyszczenie tymi azotanami – prezentował projekt w Sejmie Mariusz Gajda, wiceminister środowiska. - Często na takich obszarach znajdowały się duże gospodarstwa rolne, duże farmy, które rzeczywiście przyczyniały się do zanieczyszczenia azotanami, ale jednocześnie znajdowały się na tych obszarach małe gospodarstwa rolne, które nie powodowały zanieczyszczeń, a rolnicy musieli ponosić skutki związane z koniecznością wykonywania pewnych urządzeń i wydatkować na to dość duże kwoty.

Po zmianie przepisów małe gospodarstwa będą miały z tego tytułu mniej wydatków – zapewniał wiceminister.

- W przedstawionym projekcie proponujemy wprowadzenie jednego programu działań dla całego kraju, jednakże z uwzględnieniem wielkości gospodarstw rolnych, a zatem gospodarstwa o powierzchni do 10 ha oraz do 10 dużych jednostek przeliczeniowych nie będą musiały wykonywać specjalnych urządzeń, jakkolwiek w dobrych praktykach rolniczych będzie to zalecane - stwierdził. - Chciałbym powiedzieć, że już mamy w tej chwili wyrok za naruszenie. 23 czerwca odbędzie się tzw. package meeting i niestety grożą nam z tego powodu kary, bardzo wysokie kary – albo jednorazowa kara w wysokości kilkunastu czy kilkudziesięciu milionów euro, albo też kary dzienne w wysokości kilku tysięcy euro dziennie. Tak że jest to niezwykle ważna sprawa, implementacja tejże dyrektywy.

Z takim podejściem nie zgodził się poseł Jarosław Sachajko, przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

- Chciałbym negatywnie odnieść się do propozycji uznania całego obszaru Polski za szczególnie narażony na odpływ azotów ze źródeł rolniczych - oświadczył. - Będzie wiązało się to z nałożeniem na wszystkie towarowe gospodarstwa nowych obowiązków i ograniczeń, m.in. w zakresie stosowania nawozów czy konieczności rozbudowy płyt obornikowych. Jakiekolwiek zobowiązania nakładane na rolników powinny być adekwatne do skali problemu. Nawożenie azotowe nie jest głównym powodem zanieczyszczenia wód Bałtyku, dlatego niezrozumiałe jest obarczanie rolników odpowiedzialnością za taki stan rzeczy. Ponadto ewentualne zmiany nie powinny w żaden sposób wpływać na opłacalność produkcji rolniczej ani przemysłu rolno-spożywczego. Jednocześnie musimy uwzględnić odpowiednio długi okres przejściowy, który pozwoliłby na dostosowanie gospodarstw rolnych i przemysłu do nowych warunków. Nie możemy wprowadzić tak daleko idących zmian na szybko, pod presją Unii Europejskiej, ponieważ stanowią one zagrożenie dla istnienia i funkcjonowania polskiego rolnictwa oraz przemysłu.