Poseł Stanisław Pięta z PiS pytał: - Jak to jest, panie pośle, że przeszkadzają wam ubodzy ludzie sprzedający runo leśne, wyroby rękodzieła, owoce? Jak to jest, że tacy ludzie wam przeszkadzają, a to, że Rycho, Miro i Zbycho okazują się niewinni - nie?

- Dajmy chociaż tę wędkę, o którą chodzi tym bezrobotnym, którzy chodzą po lasach zbierają grzyby, a teraz stoją przy drogach i je sprzedają, żeby przeżyć - przyłączył się poseł Stanisław Kalemba z PSL.

Sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Stanisław Chmielewski zapewniał: - Po pierwsze, projekt ten nie będzie w żaden sposób utrudniał, zabraniał sporadycznej sprzedaży produktów.

Zgłoszoną poprawkę ocenił jednak jako „niedobrą legislacyjnie". Posłowie odrzucili poprawkę - 181 było za, 212 - przeciw, 10 wstrzymało się od głosu.

Poseł Czesław Hoc z klubu PiS uznał ten wynik za skandal. - Doszło do skandalicznego głosowania, albowiem posłowie większości koalicyjnej odrzucili poprawkę Prawa i Sprawiedliwości. Co to oznacza? Mianowicie to, że emeryci i renciści nie będą mogli dorobić do swoich ubogich rent i emerytur. Ta przysłowiowa babcia zostanie wykluczona i praktycznie nie będzie mogła sprzedawać ani kwiatów, ani owoców, ani płodów rolnych. My jako Prawo i Sprawiedliwość nie zgadzamy się z tym. Legitymizujecie zasadę 4 B: bogaci się bogacą, biedni biednieją.

Wątpliwości miał też poseł Adam Szejnfeld z PO: - Chcę zapytać, czy ta ustawa jest skierowana przeciwko zorganizowanym grupom przestępczym, które łamią w Polsce prawo w biały dzień, nawet często w obecności policji i straży miejskiej, czy ona będzie zakazywała sporadycznego, jednostkowego sprzedawania płodów rolnych ze swoich działek i ogródków.

- Pytania panów posłów ze strony Prawa i Sprawiedliwości świadczą jednak o niezrozumieniu tego przepisu - ripostował poseł sprawozdawca Paweł Orłowski z PO. - Oczywiste jest to, iż ostrze przepisu jest skierowane przeciwko osobom, które prowadzą sprzedaż o charakterze masowym. Chodzi tu o towary przemysłowe. Tłumaczyliśmy to na posiedzeniach komisji, tłumaczyliśmy również wczoraj podczas drugiego czytania. Takie stanowisko przedstawił też minister sprawiedliwości. Interpretacja tego przepisu jest jednoznaczna i oczywista, dotyczy on sprzedaży o charakterze masowym artykułów przemysłowych, a nie grzybów czy jagód. Przysłowiowa wymieniona przez państwa babcia będzie mogła prowadzić handel pietruszką, grzybami, płodami rolnymi, a także owocami leśnymi, zgodnie z państwa intencją.
Wiceminister Stanisław Chmielewski dodał, iż dobre stosowanie tego przepisu powinno doprowadzić do wzrostu przychodów podatkowych w gminach.