POLSOR to stowarzyszenie osób fizycznych – członków zwyczajnych jest w tej chwili 18. Ale ma też członków wspierających – tych jest 12, są to „znane i liczące się firmy dystrybucyjne”, jak podają w informacji członkowie zarządu. Stowarzyszenie zostało zarejestrowane w sierpniu 2012 roku. I – jak twierdzi zarząd – szkoda, że tak późno. Prace nad ustawą o środkach ochrony roślin były już na ukończeniu. Polska wprowadziła w tej ustawie ograniczenia, których nie mają inne kraje. Jest wśród nich przede wszystkim zakaz ponownej atestacji towarów, które utraciły termin ważności. Dotychczas po analizie w 98 proc. produkty były ponownie dopuszczane do zastosowania.

- Na półkach pozostały ogromne ilości towarów, z którymi nie wiadomo, co robić, poza tym, że wiadomo, że mają być wycofane – mówi Piotr Godlewski, członek zarządu POLSOR. – Podejmowaliśmy wiele inicjatyw, aby tę sytuację zmienić.

Drugim problem jest wprowadzony przez ustawę o środkach ochrony roślin obowiązek tłumaczenia na język polski dokumentacji technicznej pozostającej dla celów rejestracji środków ochrony roślin. Koszt tłumaczenia oszacowany przez jedną z firm to 1,2-1,5 mln zł – mówił Piotr Godlewski.

Przedstawiciele POLSOR spotkali się w tych sprawach z posłami Arturem Duninem, Mirosławem Maliszewskim i Leszkiem Korzeniowskim. Przedstawili swoje argumenty: straty dla przedsiębiorstw wynikające z tych przepisów prowokują do szarej strefy i nielegalnego obrotu. Żadne regulacje unijne nie odnoszą się do stosowania środków po terminie ważności, praktyką natomiast jest stosowanie tych środków po dodatkowych badaniach - twierdzi Godlewski.

- W czasie tego spotkania 12 marca 2014 roku, po wysłuchaniu naszych argumentów, uzyskaliśmy informację, że te zagadnienia są znane, traktowane bardzo poważnie, i dostaliśmy zapewnienie, czy też przekonanie nasze wspólne, że do końca roku ten problem ma szansę, na to, aby być rozstrzygniętym, co oznaczałoby, że przyszły rok, przyszły sezon będziemy mieli szansę rozpocząć już w nowej konfiguracji. Nie wiemy jeszcze, jak będzie z koniecznością tłumaczenia dokumentacji na język polski – mówił Godlewski.