Podczas sejmowej Komisji Rolnictwa, która obradował ws. wchodzących w życie 1 września 2014 r . zmian w zakresie dopuszczalnych poziomów WWA, w tym benzo(a)pirenu w środkach spożywczych spotkali się zarówno związki branżowe posłowie, mali i średni producenci wędlin, a także przedstawiciele ośrodków naukowych.

Wśród podsumowujących obrady stwierdzeń, wiceminister rolnictwa Tadeusz Nalewajk powiedział, że aby w ogóle rozważać zawyżenie norm dla produktów tradycyjnych w rozporządzeniu, które wejdzie w życie za kilka miesięcy najpierw należy przygotować bazę aktualnych badań. Jeżeli potwierdziłaby, to że te zmiany w rozporządzeniu są dla nas niezbędne, można by się było o to starać. 

Okazuje się, że Polska przez wszystkie lata prac nad rozporządzeniem nie zdołała zebrać konkretnej bazy danych, które określałyby, czy produkty wędzone tradycyjnie mają problemy z przekroczeniem norm ostrzejszych poziomów. Czy też, ten problem w ogóle w tej grupie nie istnieje.

Minister przypomniał tutaj, że - pierwsze zalecenie co do zawartości benzo(a)pireniu i sumy czterech wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych zaczęły się w 2005 r. Do 31 października 2005 r każdy kraj członkowski powinien przedstawić swoje wyniki badań. My nie przedstawiliśmy badań do KE, byliśmy wtedy na starcie członkostwa w UE. Wówczas do komisji spłynęło około 10 tysięcy badań przedstawionych przez pozostałe kraje. Z tych badań wynikało, że produkty nie przekraczały 0,17 µg/kg. Na podstawie tych danych było przygotowywane odpowiednio rozporządzenie w latach 2008-2011.

Minister dodał też, że baza aktualnych badań zostanie przygotowana inaczej nie mamy szans w rozmowach ani z Komisją Europejska, ani z przedstawicielami 27. państw członkowskich. Tak, aby starać się teraz o zmiany i wyłączenia niektórych produktów z rozporządzenia, czy też przesunięcia terminu wejścia w życie rozporządzenia.

Z kolei, Andrzej Starski z Państwowego Zakładu Higieny podkreślił, że Polska najpierw musi przekonać 27 państw członkowskich, które przyjęły obniżony poziom. - Musimy trafić do tych państw wtedy uda się przekonać także Komisję Europejską. Łotwa wyłączając szproty z tego rozporządzenia zasypała KE reprezentatywnymi wynikami badań, które potwierdzały, że nie ma możliwości, aby podczas przygotowania obniżyć poziom tych związków.