Poseł Jan Warzecha z PiS podczas debaty nad projektem ustawy o OZE w Sejmie zwrócił uwagę na braki w projekcie ustawy o OZE, dotyczące biogazowni.

- Projekt ustawy jest długo oczekiwany, jednak powinien przyczynić się do powstania nowych miejsc pracy w wyniku zwiększenia liczby nowych instalacji OZE, a także do wykorzystania w celach energetycznych surowców z rolnictwa, produktów ubocznych z gospodarstw i z przemysłu wykorzystującego surowce rolnicze. Mam jednak obawy, czy długo oczekiwane biogazownie, które na obszarach wiejskich mogłyby dać zatrudnienie i mogłyby zagospodarować surowce rolne i produkty uboczne, tak naprawdę mogą liczyć na wsparcie w nowym systemie.

W związku z tymi wątpliwościami poseł pytał ministra gospodarki:

- Panie ministrze, czy w związku z proponowanymi rozwiązaniami zapowiadany rządowy program „Biogazownia w każdej gminie” jest nadal aktualny? Przecież rząd postawił na jednoczesne dotowanie i opodatkowanie, bo w nowym systemie wsparcia likwiduje się dotychczasowe zwolnienie zielonej energii z opodatkowania akcyzą. Ten brak konsekwencji co do wsparcia widać również w tym, że ułatwia się podłączanie paneli solarnych i małych wiatraków do sieci, ale równocześnie obniża się gwarantowaną cenę sprzedaży wyprodukowanego tą metodą prądu, gdyż inwestorów ma obowiązywać stawka o 20% niższa niż rynkowa.

Jak zapewnił wiceminister gospodarki Witold Pietrewicz:

- Ta ustawa służy polskim producentom, producentom biomasy, a więc polskim rolnikom, ona służy polskim inwestorom, polskim podmiotom gospodarczym, ona służy aktywizacji polskiej gospodarki i polskich regionów. Z pewnością nie służy ona temu, żebyśmy w większym stopniu uzależniali naszą gospodarkę od importowanego gazu, to nam nie grozi, chociaż jednoczesne pojawienie się gazu łupkowego może istotnie zmienić miks energetyczny i w rezultacie wpłynąć na politykę energetyczną Polski.