Dopuszczenie możliwości zarabiania przez rolników ciągle przegrywa z tworzeniem dobrego rynku dla przetwórców i sieci handlowych.

Minister Sawicki zżyma się na klientów, kupujących jabłka w sieciach za 1,5 zł. Chce od UOKiK ścigania sieci handlowych za skupowanie po cenach dumpingowych. I jakoś wciąż nie widzi szans stwarzanych przez umożliwienie rolnikom sprzedaży bezpośredniej tego i z tego, co sami produkują.

Tak trudno zauważyć, że pieniądze uciekają od rolników do pośredników, a klient traci możliwość nabywania taniej i dobrej żywności?

Mamy kolejne podejście do rozwiązania tego problemu.

PROJEKT GONI PROJEKT

Projektów mamy w bród. Po senackim - opisanym we wrześniowym "Farmerze" sprzed roku - teraz do prac sejmowych trafiły dwa kolejne. Podobno ten senacki był niedobry: brakowało zgody co do przyjęcia wyznaczonego limitu sprzedaży, dyskutowano nad zakresem dopuszczenia sprzedaży nie tylko dla konsumenta finalnego, ale np. dla sklepów. W marcowym Farmerze prezentowaliśmy opinię Jacka Brzezinki, który przewodniczył podkomisji do rozpatrzenia projektu tej ustawy.

- Po ostatnim wspólnym posiedzeniu Komisji Rolnictwa i Finansów mam niestety coraz więcej wątpliwości co do tego, czy ustawa w tym kształcie zostanie przyjęta. Wiem, że posłowie PSL przygotowali swój własny projekt, podobno jest też projekt PiS. Spodziewam się, że może to utrudnić rozwiązanie problemu. Nie wiążę natomiast trudności w przyjęciu nowego uregulowania z kwestią podatku dochodowego - przewidywał proroczo poseł.

Zgody na przyjęcie rozwiązań proponowanych przez Senat rzeczywiście w Sejmie nie znaleziono. Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi powołała podkomisję pod kierownictwem poseł Doroty Niedzieli, która pracuje nad dwoma rozporządzeniami: w sprawie wymagań weterynaryjnych przy produkcji produktów pochodzenia zwierzęcego przeznaczonych do sprzedaży bezpośredniej, przygotowanym przez resort rolnictwa, i w sprawie dostaw bezpośrednich środków spożywczych. Trwa też aktywność różnych środowisk: swoje pomysły przedstawiła Krajowa Rada Izb Rolniczych i fundacja "Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej". Wreszcie doszło do zdarzenia bez precedensu: zbliżone projekty uregulowania problemu przedstawiły PSL i PiS. I chociaż projekty są odrębne, to - zgodnie z oceną posłów - są bardzo podobne. I Sejm zaczął nad nimi procedowanie na jednym posiedzeniu, w ramach jednego punktu porządku obrad. Dobra wróżba? Zobaczymy.