Powodem nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt było zagrożenie rozprzestrzenianiem się afrykańskiego pomoru świń z dzików wolno żyjących na świnie utrzymywane w gospodarstwach na obszarze województwa podlaskiego. Podniesienie poziomu bioasekuracji w gospodarstwach, w których są utrzymywane zwierzęta, będzie możliwe przez realizację w nich programu bioasekuracji - doszedł do wniosku rząd i projekt poparli posłowie.
Nowelizacja dopuszcza powstawanie programów bioasekuracji wprowadzanych w drodze rozporządzenia ministra. I co do tego kontrowersji w Sejmie nie było. Dyskusyjne pozostawało tylko to, kto ma finansować bioasekurację.
- Nie możemy się jednak zgodzić na zapis art. 57e ust. 3, który mówi, że realizacja programu bioasekuracji, z wyłączeniem kosztów nadzoru sprawowanego przez organy Inspekcji Weterynaryjnej, jest finansowana przez posiadaczy zwierząt - mówił wczoraj w Sejmie poseł Piotr Polak. - Dlatego na posiedzeniu komisji w dniu wczorajszym proponowaliśmy poprawkę, aby ten program był finansowany z budżetu państwa. Niestety koalicja rządząca, koalicja PO-PSL, nie poparła tej dobrej propozycji. Poprawka stała się więc wnioskiem mniejszości. Ta decyzja koalicji jest dla nas niezrozumiała.
Dodajmy, że KRiRW procedowała nad tym projektem w dużym pośpiechu: pierwsze posiedzenie odbyło się w godzinach wieczornych w środę, Sejm zajął się projektem w czwartek, dziś rano w ciągu kilkunastu minut przegłosowano poprawki podczas obrad KRiRW i dziś ustawa wróciła do Sejmu i jest już uchwalona.
- Dlaczego rolnicy mają ponosić koszty związane z walką z tą chorobą, jeśli nie wytworzyło się to w ich środowisku, tylko przyszło z zewnątrz, przyszło z krajów trzecich? - pytał Romuald Ajchler. - I teraz grupa, na których to trafiło, ma ponosić wszystkie związane z tym koszty? Nie. Nie zgadzam się, panie ministrze, z takim podejściem ani z podejściem, że Polska musi samodzielnie walczyć z tą chorobą. To jest także sprawa Unii Europejskiej. Ja wiem, wczoraj debatowaliśmy na temat tego, kto ma pokrywać koszty, że każde państwo członkowskie na własnym terytorium ma pokrywać koszty związane z chorobą, ale to jest szczególna choroba. To jest choroba, która przyszła do Polski, przeszła długą drogę z Hiszpanii przez różne kraje - nie będę ich z braku czasu wymieniał. I teraz rolnicy mają ponosić koszty tej bioasekuracji?
Poseł stwierdził też, że odszkodowania za zaprzestanie produkcji trzody są za niskie.
- Rolnicy mówią tak: jeżeli mamy to zrobić, to dajcie nam pieniądze. Te 50 zł rekompensaty za nieprodukowanie trzody chlewnej to są niewielkie pieniądze. Panie ministrze, 50 zł rekompensaty za jednego tucznika, jak przestanie prowadzić tę hodowlę. Nie wiem, z czego ta kwota wynika. A co z hodowlą zarodową? Jak to państwo potraktujecie? Zresztą jedna z rolniczek, która uczestniczyła w posiedzeniu komisji, zauważając, że nie mówi o sobie, wskazywała właśnie na to, że prowadzi hodowlę zarodową na tym terenie i te 50 zł tak naprawdę jej nie urządza. Co dalej z kredytami, które rolnicy zaciągnęli na budowę chlewni?
Wiceminister Kazimierz Plocke wyjaśnił, że jednym z elementów bioasekuracji jest ograniczenie populacji zwierząt, wśród rozważanych propozycji zrealizowania tego pojawiła się propozycja, żeby sam rolnik decydował, czy będzie chował świnie czy nie, spełniając określone warunki.
- Wysoki Sejmie, myślę, że warto powiedzieć, że to oczywiście rolnik, jeśli chce wprowadzać na rynek swoje produkty, czy jest ASF czy nie, jest zobowiązany do przestrzegania pewnych elementarnych zasad dotyczących hodowli - mówił Plocke. - Najbardziej popularnym rozwiązaniem jest mata dezynfekcyjna, to nie podlega dyskusji. Co do tego słynnego płotu, o którym nasłuchaliśmy się na posiedzeniu komisji, to nie ma takiej potrzeby, bo nie ma chowów wolnowybiegowych. Płot jest potrzebny, jak jest chów wolnowybiegowy. Żeby dzik nie miał dostępu, po prostu obora, chlewnia musi być zamknięta, musi mieć drzwi i okna. Oknem dzik nie wskoczy, nie? To są podstawowe elementy bioasekuracji, które powinny być zachowane. Pada pytanie, czy rolnikowi zwrócić? Są pewne elementy bioasekuracji, które chcemy wdrożyć, typu monitoring tych, co przybyli, czyli rejestracji samochodów, które przejechały, tego, czy są buty ochronne, płaszcze ochronne, to jest podstawa, łapaczki na szczury, na myszy, na gryzonie. To nie wymaga żadnych nakładów, to są tylko kwestie organizacyjne. Mówię o tym troszkę szerzej, żebyśmy byli tego świadomi. Nie ma natomiast problemu, dyskutowaliśmy o tym z Ministerstwem Finansów, jeśli chodzi o inną kwestię. Nawet jakby wszyscy rolnicy na tym terenie zdecydowali się dzisiaj, że przestają hodować, i będą rekompensaty za 3 lata, to kwoty, które są zawarte, określone w OSR, starczają na tę populację.
Ostatecznie wniosek mniejszości przepadł, a za ustawą opowiedziało się 428 posłów, nikt nie był przeciw, pięć osób wstrzymało się od głosu.