Bobry są na liście zwierząt chronionych, co oznacza, że za szkody wyrządzone przez nie płaci skarb państwa. Zwierzęta łowne to z kolei sfera przynależna kołom łowieckim – one szacują szkody i wypłacają odszkodowania.

Czy bobrów jest już tak dużo, aby stały się zwierzętami łownymi? I czy jest możliwe uczynienie z nich zwierząt łownych, ale pozostawienie szacowania strat dyrekcjom ochrony środowiska? Takie rozwiązanie problemu sugeruje poseł Franciszek Jerzy Stefaniuk.

- Szkody spowodowane przez bobry są co roku wyższe. Stan szacowania szkód, jak i wysokość odszkodowań są często nieadekwatne do poniesionych strat – mówił wczoraj w Sejmie i pytał ministra środowiska: - Panie ministrze, nasuwają się pytania: Jaka jest możliwość wpisania bobrów na listę zwierząt łownych, z uwzględnieniem odpowiedzialności regionalnej dyrekcji ochrony środowiska za straty wyrządzone przez te zwierzęta, lub czy resort jakieś inne działania podejmuje w tej kwestii?

Pomysł nie jest możliwy do realizacji – uważa Ministerstwo Środowiska.

- Odpowiadając wprost na pierwszą część pytania pana posła, należy stwierdzić, że w obecnym stanie prawnym nie ma możliwości wpisania bobra na listę zwierząt łownych z jednoczesnym pozostawieniem odpowiedzialności za szkody po stronie państwa, w tym przypadku reprezentowanego przez generalnego dyrektora ochrony środowiska – wyjaśnił wiceminister Janusz Ostapiuk. – Wpisanie bobra na listę zwierząt łownych wiązałoby się z potrzebą, z koniecznością przekazania całego systemu szacowania i wypłaty odszkodowań do kół łowieckich, do dzierżawców obwodów łowieckich. A te szkody w roku 2013 w gospodarstwach rolnych, leśnych i rybackich, bo za te trzy rodzaje szkód należą się odszkodowania, wyniosły blisko 15 mln zł. Przekazanie całego systemu szacowania szkód – oczywiście najpierw nastąpiłoby zaliczenie zwierzyny do grupy zwierząt łownych – i wypłaty odszkodowań niewątpliwie spowodowałoby, nie chcę mówić „bankructwo”, ale niewydolność kół łowieckich i dzierżawców obwodów. Znając ich budżety, tak możemy stwierdzić.

Przypomnijmy, że o potrzebie zmian w zakresie chociażby szacowania szkód mówi się od lat.