- W ostatnich latach nasila się zjawisko szkód wyrządzanych przez zwierzęta dzikie, leśne, łowne, a także zwierzęta, które są prawnie chronione. Dzisiaj zwierzęta te, można powiedzieć, w wielu miejscach zagrażają ekosystemowi. Szczególnie dziki powodują ogromne straty w uprawach polowych, chociażby takich jak ziemniaki, warzywa, owoce, zboża, a szczególnie kukurydza – mówił w Sejmie poseł Krzysztof Borkowski. Dlatego spytał: - Czy jest możliwe, aby starosta czy też marszałek mógł powołać odpowiednie służby, które szacowałyby te szkody zamiast ekspertów powoływanych przez koła łowieckie, co absolutnie nie satysfakcjonuje rolników, ponieważ ten, kto szacuje szkody, musiałby być naprawdę wielkiej wiary, żeby naliczył sobie wysoką wartość szkody.

Poseł podkreślił też, że bobry powodują takie straty, w wyniku których zalewane są całe obszary, także obszary chronione, zagrażają więc ekosystemowi. - Zachwiania w ekosystemie powodują też, że nadmiar lisów, jastrzębi przyczynia się do tego, że praktycznie zniknęły kuropatwy, zające. Łyski, perkozy na Mazurach są rzadkością, bo nawet gatunki chronione zostały przez różne gatunki dzikich zwierząt po prostu wyniszczone.

Ogromne straty powodują też „rybożercy”: czaple, kormorany i inne gatunki, które dziesiątkują ryby nie tylko w jeziorach, ale również w stawach. Szczególnie w stawach niszczą całkowicie stan zarybienia.

Aneta Wilmańska, wiceminister w Ministerstwie Środowiska, poinformowała o ułatwieniach dotyczących bobra, kormorana i czapli: - Odpowiadając na pytania dotyczące szkód wyrządzonych przez kormorany i czaple, informuję, że podpisana przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej 17 sierpnia tego roku ustawa o zmianie ustawy o ochronie przyrody oraz innych ustaw wprowadza możliwość wydania przez regionalnego dyrektora ochrony środowiska zezwolenia na czynności podlegające zakazom w stosunku do bobra europejskiego na terenie całego kraju oraz kormorana i czapli na terenie stawów rybnych uznanych za obręby hodowlane na czas określony, nie dłuższy niż 5 lat, w drodze aktu prawa miejscowego w formie zarządzenia. Umożliwi to kontrolę liczebności i właściwe zarządzanie tymi gatunkami, mające na celu ograniczenie szkód. Dzięki takiemu rozwiązaniu nie będzie konieczności występowania do właściwego regionalnego dyrektora ochrony środowiska z indywidualnymi wnioskami o uzyskanie odstępstwa od czynności zakazanych.