Poseł Jarosław Sachajko chciał wiedzieć,  kiedy w obrocie gospodarczym w Polsce pojawi się żywność sprowadzana na podstawie umowy CETA? Dlaczego umowa ta przerzuca odpowiedzialność za jakość żywności na konsumenta? W jaki sposób będą znakowane środki spożywcze pochodzące z Kanady? W umowie zapisano, że to strona pokrywa koszty związane z audytem i weryfikacją – ile jest na to pieniędzy i jak często kontrole będą wykonywane? Dlaczego zgadzamy się na wzajemne uznawanie różnych standardów produkcji?

Wiceminister Ewa Lech stwierdziła najpierw, że pytania są bardzo szczegółowe i zadane w takim tempie, że nie zdążyła ich zanotować. Odpowie na nie szczegółowo na piśmie.

Teraz, tylko ogólnie ustosunkowując się do problemu, wskazała, że w okresie tymczasowego stosowania umowy wyłączone będą przedmioty nie należące do kompetencji UE, będzie to dotyczyło artykułów rolno-spożywczych, a okres ten będzie wykorzystany do oceny skutków umowy.

Jak wynika z obecnej oceny ministerstwa, nie będzie jednak bezpośredniego zagrożenia dla sektora rolnego Polski – Kanada ma niewielki udział w rynku, a liberalizacja stawek celnych jest ograniczona. Bezpieczeństwo żywności też nie jest zagrożone – na zasadach zgodności wszystkie warunki będą musiały być spełnione, to, co było dotąd niedopuszczane do obrotu, teraz też wpuszczane nie będzie. Plusy z zawarcia umowy są przewidywane w przypadku owoców i warzyw, na które znajdziemy rynek zbytu. Inspekcja, nowa PIBŻ, dokona kontroli na granicy, a także np. w siedzibie importera. Częstotliwość i zasady wyboru do kontroli są określone w przepisach unijnych, nie ma ryzyka, że jakieś zasady nie będą stosowane, wszystkie wymagania co do jakości żywności będą stosowane. Nic nie zagraża bezpieczeństwu żywności. Komisarz Andriukaitis zapowiedział, że żadnych kompromisów i ustępstw nie będzie w stosunku do żywności z Kanady - zapewniała wiceminister.

Poseł Sachajko wskazywał, że problem nie w stawkach celnych, ale w innych ograniczeniach i dysproporcjach rynku. Dopytywał, jakie środki żywności mogą trafić na rynek i jakie są rozbieżności w standardach ich produkcji i stosowanych środkach – prosił o listę.

Wiceminister wyjaśniła, że w 2015 r. sprowadzaliśmy z Kanady głownie zboża, pszenicę durum, poza tym rośliny oleiste i warzywa, a także karmę dla zwierząt. Szczegóły przedstawi na piśmie.

 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!