Ustawa o nasiennictwie jest drugą zawetowaną przez Bronisława Komorowskiego.
Prezydent ocenił, że nie przyłożono wystarczającego wysiłku, by wytłumaczyć opinii publicznej kwestie dotyczące GMO. Jak powiedział, efekt jest taki, że jej znaczna część ma obecnie obawy do żywności modyfikowanej genetycznie, których on osobiście nie podziela.

W trakcie ubiegłotygodniowych konsultacji ws. ustawy o nasiennictwie prezydent mówił, że nie znajduje żadnych naukowych dowodów na to, że żywność GMO jest szkodliwa.

Zdaniem Komorowskiego najpierw należy "rozstrzygnąć kwestię ustawy o GMO w przyszłym polskim parlamencie po wyborach, tak, aby była to ustawa-matka, z której będą wychodziły rozwiązania (ws. GMO) (...) we wszystkich innych ustawach, takich jak ustawa o nasiennictwie".

Prezydent powiedział w środę, że taka całościowa ustawa ws. GMO powinna podlegać konsultacjom, ale też stać się przedmiotem debaty publicznej, "aby rozładować lęki, które nie znajdują żadnego potwierdzenia w żadnych badaniach naukowych, ale są faktem".

Komorowski zapowiedział też, że jeżeli parlament przyjmie jego weto do ustawy o nasiennictwie, natychmiast złoży w Sejmie projekt takiej samej ustawy, jednak bez przepisów dotyczących roślin modyfikowanych genetycznie.

- Wraz z moim wetem składam deklarację: jeżeli parlament przyjmie moje weto, to w trybie natychmiastowych skieruję do parlamentu, jako inicjatywę prezydencką, ustawę o nasiennictwie bez tych zapisów dotyczących GMO, jako ustawę zupełnie niekontrowersyjną, a pożyteczną i niewątpliwie oczekiwaną - oświadczył prezydent.

Wyraził nadzieję, że taki projekt byłby przyjęty jeszcze przed wyborami. Dodał, że jeśli okazałoby się to niemożliwe, "taką samą operację" jest skłonny powtórzyć po wyborach, tzn. zgłosić po wyborach projekt ustawy o nasiennictwie bez zapisów o GMO.

Gdyby doszło do głosowania ws. prezydenckiego weta jeszcze w tej kadencji, wszystko wskazuje na to, że zostałoby one przyjęte. Bowiem do odrzucenia weta głowy państwa potrzeba 3/5 (276) głosów w obecności przynajmniej połowy ustawowej liczby posłów. Tymczasem do zawetowania ustawy namawiały Komorowskiego kluby: PiS (147 posłów) i SLD (45 posłów).