Inicjatywa nowego, bardziej rzetelnego informowania klientów o wartości kalorycznej, zawartości soli, cukru, protein, węglowodanów, tłuszczu i tłuszczów nasyconych ma pomóc w zwalczaniu otyłości w Unii Europejskiej. Ponadto konsument będzie w stanie od razu "wyłapać" sztuczne składniki i alergeny. Wymóg nowego oznakowania nie będzie dotyczyć alkoholu.

Rzecznik KE ds. zdrowia Frederic Vincent powiedział, że we wtorek w nocy doszło do porozumienia w tej sprawie między trzema instytucjami: PE, KE i prezydencją reprezentującą kraje UE. - Ale muszą je zatwierdzić kraje UE i Parlament Europejski. Oczekujemy szybkiego przyjęcia nowych przepisów przez PE w lipcu - zaznaczył.

"To prawdziwy przełom, po 10 tygodniach intensywnych negocjacji udało się nam osiągnąć porozumienie" - oceniła w komunikacie PE sprawozdawczyni Renate Sommer z frakcji chrześcijańskich demokratów.

Entuzjazm studził nieco rzecznik węgierskiej prezydencji Marton Hajdu. - We wtorek prezydencja prowadziła intensywne rozmowy z reprezentantami KE i PE. Zbliżyliśmy się do porozumienia, jest pakiet, ale musi być zatwierdzony przez kraje UE w przyszłym tygodniu - powiedział Hajdu.

- Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Jednak jeśli zarys porozumienia będzie możliwy do przyjęcia dla krajów UE i europarlamentu, będziemy mieli sprawiedliwe rozwiązanie dla wszystkich zainteresowanych. Konsumenci otrzymają czytelne i zrozumiałe informacje o produktach żywnościowych, podczas gdy biznes nie będzie zbytnio obciążony - podkreśliła sprawozdawczyni PE.

Projektowane przepisy mają uprościć oznakowanie żywności, by informacje o wartości odżywczej były bardziej czytelne dla konsumentów w UE. Poza wartością odżywczą informacja na opakowaniu ma zawierać listę składników oraz datę ważności.

Nowe przepisy przewidują też obowiązek wskazania kraju pochodzenia drobiu, wieprzowiny, baraniny i mięsa koziego. Takie obowiązek wobec wołowiny i cielęciny został wprowadzony w 2000 r. Na dostosowanie się do tego wymogu producenci będą mieli dwa lata.