Zdaniem posła Edwarda Siarki, który powoływał się na propozycje z małopolskiego związku pszczelarskiego, oddziału wojewódzkiego w Krakowie, system dopłat dla pszczelarstwa powinien być zmieniony.

Przypomnijmy, że obecnie pszczelarze otrzymują wsparcie za pośrednictwem ARR, w ramach mechanizmu „Wsparcie rynku produktów pszczelich na lata 2017/2018 i 2018/2019”. Pośredniczą w tym stowarzyszenia i związki pszczelarskie.

- Czy ministerstwo rolnictwa rozważa podjęcie działań obejmujących zastąpienie dotychczasowej polityki wsparcia wprowadzeniem dopłat bezpośrednich do pszczelej rodziny na wzór dopłat realizowanych dla gospodarstw rolnych? – pytał poseł. - Bo takie dopłaty w polskim rolnictwie są. Takie rozwiązanie miałoby kilka dodatkowych walorów, a mianowicie uprościłoby procedurę samych dopłat. Z dopłat korzystaliby wszyscy pszczelarze. Dziś mogą korzystać z tych dopłat tylko ci, którzy posiadają powyżej 10 rodzin. W okresie bezpożytkowym gospodarstwa nie byłyby zagrożone koniecznością ograniczania zimujących rodzin. Rozwiązanie takie motywowałoby do rejestracji wszystkich pasiek – dzisiaj często drobni pszczelarze się nie rejestrują.

Wiceminister Jacek Bogucki zapowiedział analizę problemu.

- Pszczelarze pozytywnie wypowiadają się o aktualnym wsparciu i jak do tej pory do ministerstwa nie wpływały wnioski o to, żeby ten mechanizm zamienić, a więc wycofać dotychczasowe wsparcie ukierunkowane na konkretne działania na rzecz takiego wsparcia, jakie jest w płatnościach, a więc wsparcia choćby w odniesieniu do ula, do jednej pasieki, do jednego producenta miodu – zaznaczył. - Gdybyśmy podzielili tę sumę na wszystkie pasieki, to wyszłoby nam 16 zł na jeden rój. Nie myślę, żeby to było wsparcie, które zadowoliłoby pszczelarzy i uratowało tych, którzy mają problemy, choćby finansowe, wynikające z różnych przyczyn. A więc nie pracowaliśmy do tej pory nad tego typu rozwiązaniem.

Wiceminister wskazał, że w ostatnich latach liczba pni pszczelich wzrastała - w roku 2009 było ich 1123 tys., a w  2016 już 1504 tys.

- Problemów jest wiele, ale wydaje się, że poza niewielkimi korektami, może poprawkami, dotychczasowy sposób wsparcia nie wymaga radykalnych zmian, bo osiągane efekty – to, że staliśmy się trzecim producentem miodu w Europie, będąc państwem północnym, a więc mniej predysponowanym do łatwej hodowli pszczół – pokazują, że ten element wsparcia, ten sposób wspierania pszczelarstwa, jak się wydaje, jest właściwy – podsumował wiceminister, ale zapowiedział analizę problemu.