PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Czy polscy rolnicy podbiją Kanadę? Nasz eksport rośnie, ale CETA jest zagrożeniem

Czy polscy rolnicy podbiją Kanadę? Nasz eksport rośnie, ale CETA jest zagrożeniem Kanada, kraj długi na pięć tysięcy kilometrów z zachodu na wschód, jest dziś w centrum zainteresowania przedsiębiorców z Unii Europejskiej

Co daje polskiemu rolnikowi CETA, umowa o wolnym handlu między UE i Kanadą? Nasz eksport rolno-spożywczy do Kanady wzrósł o 60 proc. w 4 lata. Jednak według ekspertów szykuje się zderzenie cywilizacji.



Kanada, kraj długi na pięć tysięcy kilometrów z Zachodu na Wschód, jest dziś w centrum zainteresowania przedsiębiorców z Unii Europejskiej. Firmy patrzą na Kanadę zarówno z nadzieją, jak i z obawą, trudno bowiem jednoznacznie określić, jak po wejściu w życie umowy o wolnym handlu rozwiną się gospodarcze stosunki po obu stronach Atlantyku. Większość ekspertów straszy, inni uspokajają, handel międzynarodowy nigdy nie rozpalał takich emocji. W chwili spokoju między podpisaniem umowy CETA a jej wejściem w życie jest więc czas, by zastanowić się nad wpływem tej umowy na polską gospodarkę, a zwłaszcza rolnictwo.

CETA to skrót od angielskiej nazwy Umowy o wolnym handlu pomiędzy Unią Europejską a Kanadą. Donald Tusk podpisał ją pod koniec października w imieniu Unii Europejskiej, wspierany przez szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckera oraz premiera Słowacji Roberta Fico. Kanadę reprezentował jej premier Justin Trudeau. To pierwsza umowa handlowa pomiędzy UE a jedną z najważniejszych światowych gospodarek. Jej pięcioletnie negocjacje zakończyły się w 2014 roku. Teraz z kolei muszą ją ratyfikować parlamenty krajów członkowskich. Część handlowa CETA wejdzie w życie już na początku 2017 roku.

Teoretycznie, CETA ma przynieść samo dobro, otwarcie rynków handlowych, zniesienie ceł. Komisja Europejska liczy, że handel między z Kanadą wzrośnie o 23 proc., na czym Europa ma zarobić 12 mld euro. Już samo zniesienie 99 proc. ceł na towary ma przynieść 500 mln euro zysku. Wzajemnie otwarte zostaną przetargi publiczne, a także rynek usług finansowych. CETA ma też ułatwić podróżowanie pracowników przedsiębiorstw między UE i Kanadą, powstrzymać nielegalnie kopiowanie europejskich innowacji i znaków towarowych, chronić produkty regionalne. Na liście produktów chronionych nie znalazła się jednak żywność z Polski.

Czy dzięki CETA Polska żywność podbije Kanadę?

Do tej pory z pewnością tego nie zrobiła. Eksport z Polski do Kanady w 2015 r. wyniósł ok. 1,2 mld dolarów, natomiast eksport towarów rolno-spożywczych zajmował niewielką jego część, zaledwie ok 80,6 mln dolarów amerykańskich, czyli ok 333,5 mln zł. W ciągu ostatnich czterech lat wzrósł jednak o 60 proc., poinformował Wydział Promocji Handlu i Inwestycji w Montrealu.

Trudno powiedzieć, by Polska była głównym partnerem handlowym Kanady, skoro z udziałem 0,26 proc. łącznym kanadyjskim imporcie rolno-spożywczym, znajdujemy się na 38 miejscu jej dostawców. Polski eksport rośnie wprawdzie szybciej niż kanadyjski import do nas, co podkreśla WPHI, ale liczby nie imponują. Towary do Kanady wysyłało w ubiegłym roku 300 firm z Polski.

Znad Wisły nad rzeki MacKenzie i Św. Wawrzyńca trafiły głównie czekolada i wyroby zawierające kakao. Ich wartość wyniosła 15,2 mln dolarów, zajęły one 18,8 proc. eksportu. Polska jest czwartym największym eksporterem wieprzowiny, świeżej, schłodzonej lub zamrożonej. Wartość jej wyniosła 10,8 mln dolarów (13,5 proc. eksportu). Następne były wyroby cukiernicze (6,6 mln dolarów, 8,2 proc. eksportu) i wreszcie – wódki, likiery i inne napoje alkoholowe za 4,7 mln dolarów, tu jesteśmy dziewiątym najważniejszym eksporterem, a 12. jeśli chodzi o piwo. Polska jest drugim dostawcą soku jabłkowego do Kanady, wartość jego sięgnęła 11,4 mln dolarów, piątym dostawcą warzyw mrożonych (2,7 mln dolarów), siódmym eksporterem przetworów kawy (1,6 mln dolarów).

Zapytaliśmy polską placówkę dyplomacji gospodarczej w Montrealu o szczególnie perspektywiczne kierunki rozwoju eksportu towarów rolno–spożywczych do Kanady. Zdaniem Rafała Pawlaka, I Radcy WPHI w Montrealu, eksport może rosnąć na dwa sposoby – można zwiększać dostawy towarów, których Polska już jest w miarę zauważalnym dostawcą. Oprócz wymienianych wyżej produktów, chodzi też o papierosy (choć tu globalny ich import do Kanady spada), mleko i śmietana, grzyby, pieczarki, herbata.

Drugim sposobem podpowiadanym przez WPHI jest rozwój eksportu produktów, których wysyłanie do Kanady było do tej pory z Polski niemożliwe, ale Kanada importuje je na potęgę od innych, także europejskich krajów, czyli – drobiu i jaj, mięsa wołowego, wędlin oraz truskawek, malin, porzeczek, jagód. WPHI widzi też możliwości eksportowania produktów, których wprawdzie my do Kanady nie sprzedajemy jeszcze, ale które Kanada importuje od innych dostawców. A są to m.in. pszenica (gwałtownie wzrósł import z Rumunii), ryby, suszone, wędzone, filety, karma dla zwierząt, jabłka, wyroby z prażonej kukurydzy, ryżu, a nawet… zupy i buliony. Konkurencja jednak jest silna, a rynek, choć dość zamożny, ma jedynie 30 mln konsumentów.

Jest jeszcze jeden szkopuł, na który wskazuje WPHI. Silna konkurencja ze strony innych krajów, zwłaszcza USA monopolizuje swoje dostawy. Wejście na tę ścieżkę będzie wymagało korzystnych ofert i skutecznej, silnej promocji z pomocą rządu. A promocja gospodarcza z udziałem najwyższych władz w Polsce to od lat pięta achillesowa naszej polityki zagranicznej.

Co z rolnictwem? Szykuje się zderzenie cywilizacji

Komisja Europejska twierdzi, że CETA nie wpłynie na unijne przepisy w zakresie bezpieczeństwa żywności i ochrony środowiska. Kanadyjskie produkty będą mogły być sprzedawane w UE, jeśli będą zgodne z europejskimi przepisami, np. nadal będzie obowiązywał zakaz importu wołowiny zawierającej hormony wzrostu lub żywności GMO.

Kontrowersje związane z nowym partnerem handlowym wynikają głównie z obaw, że w większym zakresie ułatwi ona życie globalnym korporacjom, a unijny eksport zyska na tym umiarkowanie. Przeciwnicy podpisywania CETA, a jest ich sporo, uważają także, że będzie miała niekorzystny wpływ na państwa UE, których gospodarka opiera się na rolnictwie. Pojawiają się bowiem obawy, że zagrozi im konkurencja z wysoko uprzemysłowionym rolnictwem Kanady, możliwe jest też zagrożenie dla rynku pracy i konsumentów.

– Ja oceniam bardzo krytycznie tę umowę – powiedziała zapytana o wpływ umowy CETA na polskie rolnictwo profesor Leokadia Oręziak, kierownik Katedry Finansów Międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Zastrzega, że może się zdarzyć, że eksport poszczególnych produktów wzrośnie lub pojawią się nowe gałęzie eksportu, jednak ta ewentualna korzyść nie zrównoważy zagrożeń wynikających z umowy. – Polskie rolnictwo będzie musiało się zderzyć z wysokotowarowym rolnictwem kanadyjskim, faktycznie rolnictwem przemysłowym. Te same produkty wytwarzane są w Kanadzie przy znacznie niższych normach i kosztach – wyjaśniła prof. Oręziak.

Jak wyjaśniła profesor, zagrożeniem dla polskiego i europejskiego rolnictwa jest choćby sama organizacja kanadyjskiego rolnictwa. – Koncentracja w rolnictwie Kanadzie jest ogromna, zaledwie 5 proc. farm wytwarza ponad 50 proc. produkcji rolnej. Wysoką wydajność, a więc i niskie koszty, osiąga się także dzięki ogromnemu zużyciu pestycydów, herbicydów i innych chemikaliów. Stosuje się także hormony, by przyśpieszać hodowlę zwierząt, co w Unii Europejskiej jest całkowicie zakazane. Będzie presja na to, żeby UE obniżała swoje normy, po to została przewidziana współpraca regulacyjna – przestrzegała.

Poważnym problemem może być nie – perspektywa handlu Polski z Kanadą, ale – konieczność konkurowania z tanim kanadyjskimi produktami na rynku europejskim. – Kanada jest graczem numer 1 jeśli chodzi o rzepak i pszenicę – powiedział Waldemar Fortuna z Instytutu Globalnej Odpowiedzialności. – Mogą one napływać do Europy, a Polska większość produktów rolnospożywczych sprzedaje do UE. Jeśli tam się pojawi duży gracz, można trzeba będzie konkurować ceną.

– Obawiam się, że polscy rolnicy stoją na z góry przegranej pozycji – powiedział Jarosław Sachajko, poseł ruchu Kukiz’15 i doktor nauk rolniczych. – Produkty w Kanadzie są tańsze, ponieważ nie są zachowywane standardy podobne do tych obowiązujących od lat w Unii Europejskiej, jak dobrostan zwierząt, antybiotyki, zdrowie zwierząt – wyjaśnił Sachajko.

Dodał, że dużo tańsze są w Ameryce wszelkie środki niezbędne do produkcji w rolnictwie jak energia, paliwo, nawozy, środki ochrony roślin, występują tam też znacznie większe powierzchnie gospodarstw. – Duże, zmechanizowane fermy nastawione na masową produkcję wytwarzają żywność w niższej cenie niż gospodarstwa rodzinne o tradycyjnym sposobie hodowli i upraw – powiedział.

Mięso wołowe i wieprzowe

CETA pozwala Kanadzie na eksport do Europy nawet 16 razy więcej mięsa niż do tej pory. Kanadyjscy producenci mogą więc od przyszłego roku wysyłać bez cła 80,5 tys. ton wieprzowiny. Kontyngent na wołowinę wzrósł 12 razy do 50 tys. ton. Eksperci uważają, że w ten sposób UE zapłaciła za zakaz importu mięsa z hormonami wzrostu.

Często poruszanym problemem jest obawa co do wielkich możliwości produkcyjnych Kanady, ograniczanych do tej pory jedynie rynkiem zbytu. – Kontyngenty bezcłowe na import mięsa z Kanady stanowią pewne zabezpieczenie jedynie w odniesieniu do części produkcji rolnej – wyjaśniła profesor Oręziak. – Nielimitowany po upływie okresu przejściowego będzie import zbóż. Kanada ma ogromne możliwości produkcyjne dzięki wysokiej wydajności i wielkiemu obszarowi gospodarstw rolnych. Może w Unii, w tym w Polsce, lokować swoje ogromne nadwyżki produkcji – dodała.

– Dziś CETA jest zdecydowanie dużą konkurencją i zagrożeniem – powiedział Rafał Mładanowicz, prezes Krajowej Izby Producentów Zbóż. – Kanadyjskie zboże jest dla nas konkurencyjne. Kanada jest krajem o dużym doświadczeniu, rynek jest stabilny, produkcja jest powtarzalna i stabilna – wyjaśnił. W Kanadzie ma swoje reprezentacje dużo amerykańskich firm, a proces zakładania filii nasilił się dodatkowo ostatnio. – Można wyciągnąć wnioski, że miało miejsce duże przeniesienie rynku amerykańskiego do Kanady, zakładali filie w Kanadzie, by łatwiej wchodzić do Europy – powiedział.

Wskazał, że rynek produktów spożywczych i pasz może też zaburzyć kanadyjski olej. Jedna z prognoz mówi, że do Polski będą trafiały w dużej ilości odpady poprodukcyjne z rzepaku. – Kanadyjczycy mają mnóstwo wytłoczyn rzepaku, to jest podstawowy surowiec do produkcji pasz. Mogą być konkurencją dla polskich producentów pasz – dodał Mładanowicz.

CETA ma chronić europejskie lokalne produkty chronione, jak szynka parmeńska czy szampan. Nie znalazły się jednak na liście żadne produkty polskie, jak rogal świętomarciński, bryndza, czy miód wrzosowy. – Polskie produkty na tą chwilę według obecnych zapisów CETA nie są chronione – potwierdził Waldemar Fortuna. Polsce żywność pochodząca z 38 oznaczeń geograficznych jest chroniona. CETA przewiduje ochronę ponad 145 produktów unijnych, omija ochronę 1250.

– Trudno mi sobie wyobrazić, że uwielbiany przeze mnie oscypek czy sery korycińskie nagle staną hitem eksportowym – powiedział prof. Andrzej Kowalski z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Zauważa, że w ciągu 12 nie podbiły rynków unijnych. – Jeżeli na liście kilkuset produktów znalazłyby się nasze produkty, to byłby to symboliczny znak, ale uważam, że dla ich promocji to nie ma znaczenia.

Profesor Oręziak krytykuje też brak zabezpieczeń dla europejskiego rolnictwa, podczas gdy kanadyjskie już się pod tym kątem przygotowuje. – Już są informacje, że w Kanadzie dla tamtejszych rolników ma być system rekompensat w systemie mleczarskim, bo kanadyjscy producenci czują się zagrożeni. A u nas żadnych rekompensat się nie przewiduje – podkreśla. Gdy Polska wchodziła do Unii Europejskiej, dostawała fundusze z unijnej polityki spójności, by zrekompensować koszty, które ponosiła przez otwarcie swojego rynku. – Natomiast w CETA nie ma takich zabezpieczeń – podkreśla prof. Oręziak. W konsekwencji koszty społeczne spadną na europejski budżet społeczeństwo. – Grupa wielkich firm, i garstka mniejszych liczy na duże korzyści z umowy, cała reszta podmiotów gospodarczych i społeczeństwa ma natomiast ponieść koszty – ostrzega profesor.

Jakie są szanse?

Poproszeni o wskazanie szans dla polskiego rolnictwa, eksperci są bardzo ostrożni. – Straszenie może być nieco na wyrost – Waldemar Fortuna z IGO. – Standardy są dziś postawione wysoko, ale historia uczy, że standardy są zwykle obniżane. Polski przemysł drobiarski jest liderem w UE, więc może będą mogli wejść do Kanady – szacował.

– Pytania o szanse były także stawiane, zanim wstąpiliśmy do Unii – przypomniał prof. Kowalski, jedyny z moich rozmówców faktyczny zwolennik umowy CETA. – Gdy istnieją ograniczenia w dostępie na rynku, bariery cła czy przepisy techniczne, to usunięcie ich stwarza nowe szanse. Pokazaliśmy w UE, że gdy zniknęły ograniczenia w obrocie, polscy przedsiębiorcy i rolnicy pokazali siłę.

Pytani o to, jak zarobić na CETA, eksperci zmieniali pytanie na „kto zarobi na CETA” i jednogłośnie wskazywali na… korporacje. – Grupa wielkich firm i garstka mniejszych liczy na duże korzyści z umowy, cała reszta ma natomiast ponieść koszty – powiedziała profesor Oręziak. Jej zdaniem to typowy efekt umów o wolnym handlu, a badania pokazują, że przyczyniają się one do wzrostu nierówności społecznych. – Funkcjonująca od 1994 r. umowa o wolnym handlu między Stanami Zjednoczonymi, Meksykiem i Kanadą ( NAFTA) jest tego przykładem. CETA to będzie kontynuacja tych negatywnych doświadczeń – krytykowała prof. Oręziak.

Zgadza się z jej opinią Jarosław Sachajko. – Problemem jest sam sposób funkcjonowania korporacji, których jedynym wyznacznikiem działania jest zysk. Dysponują one ogromnymi budżetami, często zbliżonymi do budżetów państw, dlatego pozwalają sobie nawet na kilkuletnią działalność, często poniżej kosztów, aby zdobyć rynek. Po zlikwidowaniu konkurencji ceny rosną, jakość spada, a na takiej wojnie tracą konsumenci. Przykłady można mnożyć, ale najbardziej wymownym przykładem jest umowa NAFTA, która dobitnie pokazała, że jedynymi wygranymi są korporacje – wyjaśnił.

Waldemar Fortuna wskazał dodatkowo na dużą różnicę w liczebności obu regionów. – Jeśli porównać rynek 35 mln mieszkańców Kanady i 500 mln mieszkańców UE, widać, dla kogo to jest atrakcyjniejsze – powiedział Waldemar Fortuna.

Artykuł opublikowany został w grudniowym wydaniu miesięcznika "Farmer" (12/2016)

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (11)

  • polski farmer 2016-12-26 22:32:27
    Cała Kanada wielkości jak 2 UE a mieszkańców ledwo tyle co w Polsce.
    Oni owszem zyskają bo UE to ok 500mln potencjalnych kupców a cała UE w tym Polski rolnik będą się bić o całe 30mln klientów w Kanadzie. Super ta CETA ale tylko w jedną stronę. .
  • johnny bravo 2016-12-26 18:04:06
    Popieram CETA w całej rozciągłości !!!Pozdrowienia z KANADY !!!
  • quetzalcoatl 2016-12-26 17:37:52
    CETA wymaga ratyfikacji przez wszystkie bez wyjątku państwa wchodzące w skład UE. Nie muszę przypominać chyba, że maleńka Walonia blokowała podpisanie umowy UE z Kanadą, ostatecznie zgadzając się na nią w zamian m.in. za zapis stwierdzający, że Belgia będzie mogła wstrzymać napływ Kanadyjskiej żywności w sytuacji zachwiania ich rynku. Co w tej sprawie zrobił rządzący Polską PIS?
    Ano prezes Kaczyński w odpowiedzi na skierowane do niego przez Krajową Radę Izb Rolniczych pismo, w którym przedstawiano zagrożenia, jakie dla polskiego rolnictwa niesie ratyfikacja CETA stwierdził, że w jego ocenie takich zagrożeń nie ma.
    Swój głos proponuję więc oddać na podstawie faktów.
  • Guest 2016-12-26 15:29:25
    To nie wina PiS, a jak zna Pan możliwości wpływania na politykę i inne kraje UE to chętnie Pana wespre moim glosem.
  • quetzalcoatl 2016-12-26 11:28:14
    Za CETA podziękujemy PIS - owi nad urnami wyborczymi. I oni określają się mianem kontynuatorów ruchu ludowego i Witosa, hipokryci.
  • ekojajo 2016-12-25 21:12:20
    TTIP i CETA tak ubogaci polskie rolnictwo gospodarczo,jak islam kulturowo
  • kokoloko 2016-12-25 19:29:09
    Podbijać to może leniwe Ontario i ciotowaty Quebec reszta Canadaaaaaaa da wam popalić bo oni nie mają UE wolni są i tyle na ten przykład hodowla bydła bez 1m2 budynku to jest ich sukces a wasza klęska
  • d.Tuski 2016-12-25 10:38:39
    Nie jestem zwolennikiem pis ale w sprawach suwerennosci polski w tej zasranej UE chlop ma racje. Jestesmy w czarnej d* pie i gdybym rzadzil polska na euro i islam by przeszla tak jak nakazuje a.merkel. Wesolych.
  • farmer from Canada 2016-12-07 13:36:31
    Pohandlować z Kanadą to jak uderzyć z szabelkami na Rosyjską Armię! I tyle w tym temacie!
  • S69 2016-12-04 10:32:45
    A gdzie się w Polsce uprawia herbatę ?? panie ekspercie. żal mi was. Gęsi paść bo krów byście nie upilnowali.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.80.81.223
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!