Dariusz Kałuża wskazuje, że powoływanie się przez zakład energetyczny na zasiedzenie służebności odpowiadającej w swej treści służebności przesyłu może być oznaką braku dokumentacji. – Powoływanie się przez zakład energetyczny na zasiedzenie, może pośrednio wskazywać na brak dokumentów pozwalających na posadowienie urządzeń i linii. Zatem należy ustalić, kiedy przedsiębiorca energetyczny wstąpił w miejsce przedsiębiorcy państwowego – cytuje gazeta prawnika.

Zarazem podkreślono, że orzecznictwo Sądu Najwyższego w tej sprawie nie jest jednolite. Zdaniem Dariusza Kałuży przychylić się należy do stanowiska wyrażonego przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 9 grudnia 2009 r. (sygn. akt IV CSK 291/09), gdzie SN stwierdza, że w okresie do 1 lutego 1989 r. nie można uznać przedsiębiorstwa państwowego za samoistnego posiadacza nieruchomości w zakresie odpowiadającym treści służebności gruntowej (art. 352 k.c.). – Oznacza to, że przy zliczaniu okresu wymaganego do stwierdzenia zasiedzenia służebności, przedsiębiorstwo nie może do niego zaliczyć okresu przypadającego przed 1 lutego 1989 r., kiedy to teren był użytkowany przez przedsiębiorstwo państwowe (poprzednika prawnego dzisiejszego zakładu energetycznego) – mówi prawnik dla „Rzeczpospolitej”.

Podobał się artykuł? Podziel się!