- Brak wniosków od poszkodowanych rolników może spowodować wrażenie, że na terenie jednego sołectwa susza jest, a w drugim oddalonym o 10 metrów nie ma – mówi rolnik z lubuskiego. – I znowu usłyszymy, że była susza, ale straty są niskie. Proszę uczulić rolników, aby składali wnioski o oszacowanie strat, mimo że nie będą brać kredytów. Pozwoli to na ukazanie faktycznych strat i uświadomienie naszym możnowładcom, z jaką skalą zjawiska mają do czynienia.

Rolnik podkreśla, że wielu z jego znajomych uznało składanie wniosków  o oszacowanie strat za produkcję zbędnych papierów i stratę czasu. Komisje szacujące straty opóźniają swoje prace, procedury są przewlekłe:

- Komisja szacująca straty w kwietniu (pola zalane przez wodę) przekazuje rolnikom protokół w lipcu. Wówczas rolnicy składają wniosek do wojewody. I kolejne ustawowe 30 dni na odpowiedź. Odpowiedź wojewody przychodzi w sierpniu. I od tego czasu bank zalicza koszty poniesione przez rolników w celu uniknięcia strat. A rolnicy przecież materiał siewny zakupili w kwietniu. Ale ten koszt nie jest zaliczany do kosztów kredytu. Więc nasuwa się pytanie: czy opóźnienie spowodowane przez nieudolne komórki administracyjne ma spowodować nasz upadek?

Podobał się artykuł? Podziel się!