Proces dotyczący odzyskania przez Dietera Lorenca od Skarbu Państwa lasu na Mazurach trwał od 2006 roku. Dawny właściciel chciał wykreślenia z księgi wieczystej Lasów Państwowych, które widnieją jako obecny właściciel. Dzięki temu będzie mógł wpisać w to miejsce siebie i dowolnie rozporządzać nieruchomością odziedziczoną po ojcu.

Lorenc, który od 1977 roku mieszka w Niemczech, przekonywał, że został bezprawnie pozbawiony własności. Prokuratura Rejonowa w Szczytnie wnosiła natomiast o oddalenie pozwu, uznając, że były właściciel wyjechał z kraju i pozostawił nieruchomość bez opieki, a Skarb Państwa przejął ją na mocy ówczesnego prawa. Sąd w Szczytnie uznał w środę żądania tzw. późnego przesiedleńca za uzasadnione. Nakazał wykreślić sporną nieruchomość z księgi wieczystej Lasów Państwowych i obciążył Skarb Państwa kosztami procesu.

Według sądu wobec Lorenca, który nie utracił przy wyjeździe polskiego obywatelstwa, niesłusznie zastosowano przepisy ustawy o gospodarce terenami, która umożliwiała przejęcie nieruchomości przez Skarb Państwa. Orzeczenie nie jest prawomocne. W środę na ogłoszeniu wyroku nie było przedstawicieli obu stron sporu, które mogą złożyć apelacje do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Jeśli wyrok się uprawomocni, to dawny właściciel odzyska 15 hektarów lasu o wartości ok. 500 tys. zł. 60-letni Lorenc jeszcze przed wyjazdem z Polski odziedziczył po ojcu siedlisko z 15 hektarami lasu i siedmioma hektarami ziemi rolnej. Po jego wyjeździe do RFN wszystkie te nieruchomości przejął Skarb Państwa.

Dawny właściciel może odzyskać jedynie las, który przejęły wówczas Lasy Państwowe. Natomiast siedlisko kupił nowy właściciel, więc Lorenc może ubiegać się tylko o zwrot równowartości utraconego majątku od Skarbu Państwa. To jedna z kilku spraw toczących się przed sądami na Warmii i Mazurach, które dotyczą zwrotu mienia albo odszkodowań za nieruchomości pozostawione po wyjeździe do RFN przez tzw. późnych przesiedleńców.

Najgłośniejszą była sprawa Agnes Trawny, która kilka lat temu ubiegała się o zwrot gospodarstwa w Nartach koło Szczytna. Sądy - Rejonowy w Szczytnie i Okręgowy w Olsztynie - odmówiły jej zwrotu mienia, natomiast Sąd Najwyższy przyznał jej rację i nakazał zwrot gospodarstwa.