- Kto z państwa byłby w stanie płacić za coś, co nie przynosi państwu kompletnie niczego a wręcz przeciwnie – tylko i wyłącznie powoduje koszty? - pytał Andrzej Sieradzki podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. -  Na razie dla producentów drobiu rzeźnego taka właśnie jest składka na Fundusz Promocji Mięsa Drobiowego.

Jak mówił Sieradzki, od roku producenci indyków, producenci kurzych brojlerów mają poważne problemy finansowe, więc tym uważniej przyglądają się wydawanym pieniądzom.

- Oczywiście, zgadzamy się bezwzględnie z tym, że są pozytywy działania funduszu, jednak nasz fundusz nie do końca spełnia nasze oczekiwania - ocenił. - I oczekiwalibyśmy przy najbliższych wyborach pewnych korekt i rozwiązań, które by nie powodowały (tak to delikatnie nazwę) niejasności w funkcjonowaniu funduszu, bo nie wszystko jest dla nas, że tak powiem, odkryte.

Zdaniem Andrzeja Sieradzkiego, ze wspólnych pieniędzy korzystają tylko niektórzy:

- Proszę państwa, bardzo się cieszę, że uczestniczymy w targach i różnych innych sympozjach – mówił. - Niedawno pewien hodowca zapytał mnie: zaraz, zaraz, a np. przedstawiciele naszych potentatów przemysłu spożywczego nie jeździli wcześniej na takie sympozja? No, jeździli, jeździli – tylko, że jeździli za swoje pieniądze a nie za nasze pieniądze.

Sieradzki stwierdził, że reprezentowana przez niego organizacja jest młoda, nie może doczekać się z Ministerstwa Rolnictwa rzeczowych odpowiedzi na swoje postulaty i doprosić uwagi od innych organizacji. - Padł pewien wniosek na poprzednim posiedzeniu komisji rolnictwa oraz na ostatnim posiedzeniu komisji senackiej - przypominał. -  Powiedziano, że przedstawiciele branży drobiarskiej w najbliższym czasie (takie zdanie padło w lutym), że w najbliższym czasie spotkamy się, usiądziemy i porozmawiamy na temat naszego funduszu mięsa drobiowego. Do tej pory żadnej takiej dyskusji nie ma i nie ma też, jak na razie widzę, żadnego inicjatora, który chciałby przystąpić do takiej dyskusji.