PRZEGLĄD PRASY: To Sejm poprzedniej kadencji głosami rządzącej wtedy koalicji PiS, Samoobrony i LPR przyjął dwie ustawy o stosowaniu w Polsce roślin genetycznie modyfikowanych (GMO). Jeśli ustawy wejdą w życie, w praktyce oznaczać będą całkowity zakaz stosowania tych roślin. Od 1 stycznia 2008 roku nie będzie można takich roślin uprawiać na terenie Polski (ustawa o nasiennictwie), a od 12 sierpnia używać pasz z GMO w żywieniu zwierząt (ustawa paszowa). Takich roślin nie będzie też można na teren Polski sprowadzać z innych krajów – pisze Krystyna Naszkowska.

Tak restrykcyjnych przepisów nie ma żaden inny kraj członkowski. Ustawy są sprzeczne z prawem unijnym, za co grozi nam kara nawet do ponad 200 tys. euro dziennie, jaką może nałożyć na nas Komisja Europejska. Ale co więcej, zdaniem ekspertów wywołają one spadek produkcji mięsa, mleka i jaj oraz wzrost cen żywności i efekt inflacyjny.

W praktyce bój idzie o śrutę sojową, która jest podstawowym składnikiem pasz. Prawie 85 proc. światowych zbiorów śruty pochodzi z nasion genetycznie modyfikowanych. Polscy producenci pasz dla zwierząt bazują właśnie na importowanej śrucie sojowej. Śruta z GMO jest łatwo dostępna, tańsza i bardziej wydajna, czyli obniża koszty produkcji. Tak naprawdę soja jest nie do zastąpienia w karmieniu zwierząt. Teoretycznie można ją zastąpić paszami opartymi na grochu, łubinie, soczewicy czy bobiku, jakie od wieków uprawia się w Polsce. Są one jednak w naszym kraju produkowane w zbyt małych ilościach i nie ma możliwości radykalnego zwiększenia upraw,

Ferma kurza w Łodzi. Jeśli kurczaki będą mogły Jeść tylko paszę bez GMO, Ich mięso podrożeje nawet o 50 proc. zaś koszty ich wytwarzania są bardzo wysokie. Dają niższe plony, a nasiona trzeba dosuszać, co podnosi koszty produkcji. Można też zamiast soi karmić zwierzęta śrutą rzepakową, której mamy w Polsce obfitość. Tyle że śrutę rzepakową można dawać tylko w ograniczonych ilościach. Dawana w nadmiarze pogarsza opłacalność chowu kurcząt i świń, u kur niosek powoduje przykry „rybny” zapach jaj, a krowom obniża mleczność.

Eksperci z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa (IERiGŻ) twierdzą, że zakaz stosowania śruty sojowej z soi GMO obniży opłacalność produkcji zwierzęcej nawet o 30 proc. Najbardziej zakaz uderzy w hodowców kurcząt brojlerów, bo właśnie pasze dla drobiu są głównie oparte na soi. Ptaki będą musiały być dłużej karmione, by osiągnąć swoją wagę, i zjedzą więcej paszy. Z wyliczeń prof. Jadwigi Seremak-Bulge z IERiGŻ wynika, że teraz, by wyhodować kilogramowego kurczaka, rolnik musi go karmić średnio przez 40 dni i wystarczy mu na to 1,8 kg pasz. Po wejściu w życie zakazu stosowania pasz z GMO tucz kilogramowego kurczaka wydłuży się do 47 dni, a zużycie paszy wzrośnie do 2,1 kg.