Opłaty tej nie pobiera się od osób, o których mowa w art. 18a ust. 2 ustawy, w tym m.in. od podatników podatku rolnego od gospodarstw rolnych z tytułu posiadania nie więcej niż dwóch psów.

Poseł Brygida Kolenda-Łabuś upomniała się o osoby posiadające mniejszą niż 1 ha powierzchnię użytków rolnych, a prowadzące dział specjalny produkcji rolnej.

„Rolnicy ci podnoszą, że jest to w pewnym sensie niesprawiedliwe, gdyż psy nie pilnują areałów ziemi rolnej (bez względu na ich wielkość), tylko zagród przydomowych, które w przypadku prowadzenia gospodarstwa w ramach działu specjalnego produkcji rolnej tym bardziej wymagają dozoru” – napisała w interpelacji skierowanej do ministra finansów. – „Wprawdzie mniejsze niż 1 ha powierzchnie (nawet wówczas, gdy wykorzystuje się je do prowadzenia typowej produkcji roślinno-zwierzęcej) nie są uznawane za gospodarstwa rolne w myśl art. 2 ust. 1 ustawy o podatku rolnym, ale, podobnie jak wielohektarowe gospodarstwa, posiadają przydomowe zagrody, a wraz z nimi przeważnie psy. Można się więc pokusić o stwierdzenie, że obecne przepisy są dla nich krzywdzące, gdyż nakładają obowiązek uiszczania opłat za psy tylko dlatego, że posiadają mniej ziemi”.

Wiceminister finansów Maciej Grabowski nie podzielił tej opinii. W odpowiedzi napisał:  „Zwolnienie z opłaty przewidziane dla podatników podatku rolnego od gospodarstw rolnych jest wyrazem szczególnego traktowania rolników w polskim systemie podatkowym, które przejawia się stosowaniem szeregu ulg i zwolnień z różnych podatków, m.in. podatku dochodowego, akcyzowego, rolnego, od nieruchomości itd. Dalsze rozszerzanie tych uprawnień nie znajduje uzasadnienia w kontekście zachowania zasady równości i powszechności opodatkowania”.

Wiceminister podkreślił, że rozszerzenie kręgu osób uprawnionych do zwolnienia z opłaty powodowałoby konieczność rekompensaty utraconych przez gminę dochodów.