Skargi – złożone odrębnie przez każdy ze związków – wydają się dzierżawcom jedynym sposobem na uchylenie ustawy.

- Wszystkie furtki są pozamykane, rozporządzenia wydane – mówi Leszek Dereziński, prezes zarządu Federacji. – Nie poddajemy się jednak. Szukamy możliwości dotarcia do środków masowego przekazu. Chcemy poszukać grupy rolników z innych organizacji, którzy by wsparli nas przy nowelizacji.

Zdaniem posła Leszka Korzeniowskiego w najbliższym czasie nowelizacja ustawy nie będzie jednak możliwa.

Dzierżawcy mimo to zgłosili kilka sugestii zmian w ustawie – jak mówią to efekt bezsilności, poprawianie nie zniweluje błędów ustawy, ale może co najwyżej złagodzić skutki. Proponują więc, aby ziemia wyłączana z dzierżawy była przeznaczana wyłącznie na powiększanie istniejących gospodarstw rolnych. Byli pracownicy PGR, udziałowcy spółek pracowniczych zobowiązanych do wyłączeń 30 proc. gruntów, pragnący utworzyć indywidualne gospodarstwo rolne, powinni mieć możliwość zakupu ziemi na takich samych zasadach, jak rolnicy indywidualni. ANR powinna traktować zobowiązania wynikające z kredytów na równi z obciążeniami wynikającymi z unijnych programów rolniczych. Agencja powinna też określić, co ze zbędnymi budynkami, które przy ograniczonej powierzchni nie mogą obciążać dzierżawców. Dzierżawcy domagają się, aby wyłączane z dzierżawy działki były uzgadniane z nimi. Agencja powinna też określić, że dobrowolne wyłączenie z areału 30 proc. skutkuje przedłużeniem umowy dzierżawy na kolejne 10 lat. Koszty zwolnień grupowych powinny być zrekompensowane.

Ale tak naprawdę dzierżawcy bardziej niż na nowelizację liczą na nierealizowanie ustawy.

I chociaż unikają publicznego oświadczania, jak postąpią w odpowiedzi na otrzymane propozycje wyłączeń – a to z obawy zarzutu zmowy – to jednak można się domyślać, że w większości nie zgodzą się na wyłączenia z dzierżaw.

- Ustawa nie tylko nie da zarobić, ale każdy na niej straci – mówi prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz  z SGH. – To nie jest fabryka kaloszy, że można szybko się przestawić, jak zmieni się moda.

Profesor wskazuje na podważenie planów urządzenia gospodarstw, koszty przestawienia, programów dla tych, którzy stracą pracę i dla rozwoju regionalnego. Bo przecież ziemia wydzielona z dzierżaw będzie tylko w niektórych miejscach. I będzie droga, drobnych rolników nie będzie stać na powiększenie gospodarstwa o drugie tyle. – Migracji nie będzie. Mam obawy, że dopóki dzierżawcy nie wyjdą na ulicę, to sprawą się nikt nie zajmie. Jestem przeciwko protestom, ale widzę ich skuteczność.

Rozregulowaniu ulegną towarowe, rozwijające się gospodarstwa. W interesie Europy nie jest, abyśmy byli konkurencyjni. Chodzi o dopłaty. Kapitał spekulacyjny zajmie się ziemią - twierdzą dzierżawcy.

Podobał się artykuł? Podziel się!