- Spodziewaliśmy się takiego obrotu sprawy – mówi Franciszek Nowak, prezes Stowarzyszenia Dzierżawców i Właścicieli Rolnych RP. – Liczyliśmy, że wybory zmienią układy, ale tak się nie stało.

Podpisanie ustawy oznacza, że wielu dzierżawców albo zdecyduje się na wykup ziemi od ANR, albo bezpowrotnie utraci taką szansę, bo ziemia trafi na sprzedaż w drodze przetargów.

- Zorganizujemy zjazd – zapowiada Nowak. – 18 października mamy zebranie zarządu i zdecydujemy, kiedy i gdzie się odbędzie. Przygotujemy na nim instrukcję dla dzierżawców, jak się mają zachowywać wobec tej ustawy. Ustawa wymaga rozporządzenia ministra, które może złagodzić skutki lub pogorszyć sytuację. Istotne jest, jak rygorystycznie do jej realizacji będą podchodzić urzędnicy.

Realizacja sprzedaży tam, gdzie oprócz dzierżawionej ziemi są budynki, a gospodarstwo obciążają umowy z programów unijnych, może okazać się niecelowa.

- Zaproponowaliśmy audyt gospodarczy i przyjęcie zasady, że jeżeli dzierżawca zatrudnia ludzi, utrzymuje hodowlę, to temu ziemi się nie odbiera – mówi Franciszek Nowak. – To oczywiście rodzi problemy wynikające z zarzutu nierównego traktowania.

Zdaniem Nowaka, złe przygotowanie ustawy przejawia się także w tym, że zbyt dużo zostawia do rozstrzygnięcia urzędnikom.  Stowarzyszenie będzie uorganizowało protesty „poza granicami kraju”, bo nie ma innego wyjścia.

Nowak nie wyklucza też wystąpienia o odszkodowania. Jego zdaniem, dzierżawcy uzyskają je wszędzie tam, gdzie umowy zawarte są na czas dłuższy niż 5 lat, a z pewnością 10 lat dzierżawy oznacza straty przekraczające 20 tys. zł z hektara, co oznacza, że odszkodowania zrekompensują zakup ziemi.

- Przegraliśmy bitwę, zobaczymy, jak będzie z wojną – zapowiada.

 Protest dzierżawców rolnych przeciwko zmianom w ustawie o nieruchomościach rolnych