Ustawa nie reguluje sprawy upraw genetycznie modyfikowanych, ale też ich nie zakazuje. Określa ona tryb rejestracji i wytwarzania materiału siewnego głównie tradycyjnych odmian. Zawiera ona jednak przepis dotyczący możliwości rejestracji odmian transgenicznych, który wywołuje wiele kontrowersji.

Według prezydenta, w parlamencie w ostatnim momencie do ustawy "wrzucono" kontrowersyjne zapisy dotyczące GMO. Przedstawiciele jego Kancelarii oceniali, że wprowadzają one "chaos prawny".

W czasie swoich konsultacji Komorowski podkreślał jednak, że "nie znajduje żadnego potwierdzenia", że żywność GMO jest niezdrowa, i że "nie istnieją żadne naukowe dowody na (jej) szkodliwość".

Taka była też opinia większości uczestników ubiegłotygodniowych konsultacji u prezydenta; część z nich przyznawała jednak, że zapisy o GMO znalazły się w ustawie o nasiennictwie niepotrzebnie.

O tym, że żywność GMO jest szkodliwa dla zdrowia przekonani są przeciwnicy GMO, z którymi w piątek spotkała się prezydencka minister Irena Wóycicka. Ich zdaniem, uprawy genetycznie modyfikowane stanowią też zagrożenie dla polskiego rolnictwa.

Premier Donald Tusk mówił w sierpniu, że jest przeciwnikiem żywności genetycznie modyfikowanej. Jednak - jak podkreślał - ponieważ sprawa GMO to "dylemat nierozwiązywalny", będzie rozumiał decyzję prezydenta ws. ustawy zarówno na tak, jak i na nie.

O weto prezydenta do ustawy o nasiennictwie zaapelował do Komorowskiego SLD i Zieloni 2004; ich zdaniem, legalizuje ona w Polsce GMO.

Także PiS uważa, że prezydent powinien zawetować ustawę o nasiennictwie ze względu na zapisy dotyczące GMO. Prezes partii Jarosław Kaczyński zapowiedział też, że jeśli PiS wygra wybory, to wprowadzi całkowity zakaz upraw GMO.

Nic złego w ustawie o nasiennictwie nie widzi resort rolnictwa. Jego szef Marek Sawicki przekonywał w ubiegłym tygodniu, że ustawa "praktycznie nie zajmuje się" organizmami genetycznie modyfikowanymi. Podkreślał, że zawiera ona upoważnienie dla ministra rolnictwa do wykreślenia z rejestru materiału siewnego odmiany transgenicznej w przypadku zarejestrowania jej; pod warunkiem, że są do tej odmiany uwagi dotyczące jej przydatności na cele paszowe, konsumpcyjne lub odnośnie zagrożenia środowiska.

Ustawa o nasiennictwie była powodem kilku manifestacji przeciwników GMO, organizowanych m.in. pod Pałacem Prezydenckim. Na profilu Bronisława Komorowskiego na Facebooku znalazło się ponad 570 wpisów w większości zachęcających prezydenta do zawetowania ustawy. "Nie całkowicie dla GMO w Polsce! I przy okazji nie dla energii atomowej!" - pisze jeden z internautów. Inny proponuje: "niech pan się zastanowi, czy chce, aby pańskie dzieci to jadły".

Niektórzy chcę przekonać prezydenta do weta używając mniej oczywistych argumentów: "Modyfikowana kukurydza na Suwalszczyźnie? Panie Prezydencie, nie szkoda panu Budy Ruskiej?". Buda Ruska to wieś, gdzie znajduje się letni dom rodziny Komorowskich.

Pojawiły się też przestrogi dla Komorowskiego: "Panie prezydencie, na wypadek gdyby podjął pan niewłaściwą decyzję, to czeka już na Pana antyfanpejdż".

Wśród wpisów wyrażających sprzeciw wobec GMO są też głosy odmienne: "nie dla histerii anty-GMO!"; "panie prezydencie, proszę o głos za GMO i rozwojem biotechnologii".

W związku z ustawą o nasiennictwie do Kancelarii Prezydenta wpłynęło też ponad 1800 listów i e-maili. W większości napisały do prezydenta osoby wyrażające swój sprzeciw wobec GMO.

W internecie dostępna jest też petycja przeciwko GMO, którą podpisało - według informacji na stronie internetowej, gdzie ją umieszczono - ponad 25 tys. osób.